Cześć wam wszystkim!! Za niedługo zacznę znów pisać! :) Bloga już stworzonego mam : http://dontgoff.blogspot.com/
Ale jest nowowść!! Ten ff bedzie również na wattpad :D Wiem, że wattpad jest darmowy i mozna czytać bez internetu dlatego mam nadzieję, że ułatwi wam to trochę życie :) ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA I POZDRAWIAM <3 KOCHAM WAS :)
This is the life
wtorek, 6 stycznia 2015
Rozdział 57
Rozdział 57
Tessa's POV
- ... Bardzo was kochała. Byłyście dla niej wszystkim... A właściwie byłaś ty, Liz. - tato odwrócił się w moją stronę. - Ty Tesso zaskoczyłaś nas w dzień narodzin. Nikt nie wiedział o tobie. Byłaś dla nas bonusem.
Tata poprawił się w kanapie i wytarł rękawem oczy.
- Wasza mama, była piękna. Była najpiękniejsza... a wy jesteście tak piękne jak ona. -uśmiechał się delikatnie kryjąc łzy.
- Co się z nią stało? - spytała Liz
- Umarła...przy waszym porodzie. Jej organizm nie wytrzymał. - przerwał i znów wytarł łzy. - Jej ostatnie słowa to: "Pamietaj, że będę cie zawsze kochać. Przepraszam...To nie miało sie tak skończyć".
- Przepraszam tato. Nie wiedziałam... - wyszeptałam.
- Masz rację, powinnyście wiedzieć o mamie. - powiedział. - Co jeszcze chcecie wiedzieć?
-To nasza mama.. - zaczęła Liz
- Chcemy wiedzieć wszystko. - dokończyłam.
Tata długo opowiadał o mamie. Brak mi słów. Nie wiedziałam, że miała AIDS. Nie wiedziałam też, że znienawidzony przeze mnie pieprzyk na policzku jest po niej. Siedziałyśmy z Liz na górze.
- Jak myślisz, czy to co mówił tata to prawda? - spytała.
- Myślę, że tak. Widziałaś z reszta jak bardzo wczuwał się w opowiadanie o tym wszystkim.
Siedziała jeszcze chwilę na pufie przede mną, ale po chwili wstała.
- Idę już spać. - powiedziała w drzwiach. - Dobranoc.
Boże, jaka ona miła. Pewnie to mówienie o mamie musiało nią wstrząsnąć.
Nagle stanęła w drzwiach i odwróciła się w moją stronę:
- Tylko nie śpij na brzuchu bo będziesz miała sen erotyczny o Willu. -uśmiechnęła się.
- Goń się! - chwyciłam za poduszkę i rzuciłam w jej stronę.
Liz zawsze będzie Liz.
Ułożyłam się wygodnie w łóżku. Ciągle myślałam o mamie.
- Niall i Maddie. - wyszeptałam cichutko. - Ładnie.
------------------------------------------------
This is the end
Hold your breath and count to ten
Feel the Earth move and then
Hear my heart burst again
(Adele-Skyfall)
To jest juz koniec TITL :(
Mam nadzieję, że wszystkie 57 rozdziałów się podobały.
Jest mi troszeczkę smutno, że to się skończyło.
Chcę wam wszystkim podziękować
za wszystkie komy i wejścia....
Jest ich naprawdę dużo bo aż 182 komentarze
i 4187 wejść :)
Kocham was <3 i papaa
Tessa's POV
- ... Bardzo was kochała. Byłyście dla niej wszystkim... A właściwie byłaś ty, Liz. - tato odwrócił się w moją stronę. - Ty Tesso zaskoczyłaś nas w dzień narodzin. Nikt nie wiedział o tobie. Byłaś dla nas bonusem.
Tata poprawił się w kanapie i wytarł rękawem oczy.
- Wasza mama, była piękna. Była najpiękniejsza... a wy jesteście tak piękne jak ona. -uśmiechał się delikatnie kryjąc łzy.
- Co się z nią stało? - spytała Liz
- Umarła...przy waszym porodzie. Jej organizm nie wytrzymał. - przerwał i znów wytarł łzy. - Jej ostatnie słowa to: "Pamietaj, że będę cie zawsze kochać. Przepraszam...To nie miało sie tak skończyć".
- Przepraszam tato. Nie wiedziałam... - wyszeptałam.
- Masz rację, powinnyście wiedzieć o mamie. - powiedział. - Co jeszcze chcecie wiedzieć?
-To nasza mama.. - zaczęła Liz
- Chcemy wiedzieć wszystko. - dokończyłam.
Tata długo opowiadał o mamie. Brak mi słów. Nie wiedziałam, że miała AIDS. Nie wiedziałam też, że znienawidzony przeze mnie pieprzyk na policzku jest po niej. Siedziałyśmy z Liz na górze.
- Jak myślisz, czy to co mówił tata to prawda? - spytała.
- Myślę, że tak. Widziałaś z reszta jak bardzo wczuwał się w opowiadanie o tym wszystkim.
Siedziała jeszcze chwilę na pufie przede mną, ale po chwili wstała.
- Idę już spać. - powiedziała w drzwiach. - Dobranoc.
Boże, jaka ona miła. Pewnie to mówienie o mamie musiało nią wstrząsnąć.
Nagle stanęła w drzwiach i odwróciła się w moją stronę:
- Tylko nie śpij na brzuchu bo będziesz miała sen erotyczny o Willu. -uśmiechnęła się.
- Goń się! - chwyciłam za poduszkę i rzuciłam w jej stronę.
Liz zawsze będzie Liz.
Ułożyłam się wygodnie w łóżku. Ciągle myślałam o mamie.
- Niall i Maddie. - wyszeptałam cichutko. - Ładnie.
------------------------------------------------
This is the end
Hold your breath and count to ten
Feel the Earth move and then
Hear my heart burst again
(Adele-Skyfall)
To jest juz koniec TITL :(
Mam nadzieję, że wszystkie 57 rozdziałów się podobały.
Jest mi troszeczkę smutno, że to się skończyło.
Chcę wam wszystkim podziękować
za wszystkie komy i wejścia....
Jest ich naprawdę dużo bo aż 182 komentarze
i 4187 wejść :)
Kocham was <3 i papaa
Rozdział 56
Rozdział 56
Tessa’s POV
Staliśmy tak przed moim domem i patrzeliśmy sobie głęboko w
oczy. Nagle zobaczyłam w oknie Ann.
- Super zaraz pobiegnie po Liz. – wymamrotałam.
- Co mówiłaś? – spytał Will
Liz’s POV
Ann zawołała mnie z jej pokoju. Podeszłam do okna a tam stoi
Tessa z William’em.
Podeszłam szybko do biurka, wzięłam różowy mazak. Napisałam
nim na kartce „ Chyba nie zapomnieliście o gumce i tabletkach?”
Podeszłam do okna i przyłożyłam kartkę do szyby.
Tessa’s POV
- Mówiłam…
- Pa Tess. Słodkich snów i widzimy się jutro.- puścił mnie
ze swoich objęć i zniknął za zakrętem.
Weszłam do domu i poszłam na piętro do mojego pokoju. Nagle
wbiegły Liz i Ann.
Posypała się seria pytań i delikatnie uszczypliwych
wypowiedzi.
- Wow! Nixon? Brawo.
- Gdzie byliście?
- Co robiliście?
- Lubi cię?
- Lubisz go?
Zaczynało mnie już to wkurzać.
- Przestańcie! Kiedy przyjdzie tata? - wykrzyczałam.
Dziewczyny nagle zamilkły. Liz wykrzywiła usta.
- W barze. Jak co roku.
W jej głosie było słychać nutkę zniewagi i pogardy. Tez nie lubialam gdy tata chodził do barów zamiast siedzieć z nami i grać np. W planszówkę.
- Robię kolacje. Zrobić wam coś? -Mówiłam schodząc juz po schodach na dół do kuchni.
- Ja zaraz wracam do domu, więc nie dzięki. - powiedział Ann.
- A ty Liz? Chcesz coś?
Liz machla tylko ręką i znów podeszła do okna.
*15 min później *
Siedziałam w kuchni i piłam colę. Liz była z Lucky’m na dworze. Nagle zapukał ktoś do drzwi. Zerknelam przez wizjer. Tata. Nigdy nie przychodził tak wcześnie...
- Liz? Tessa? Otwórzcie. - mamrotał.
Otworzyłam drzwi i go przytuliłam. Wiem, że zawsze w 3 dni w roku czuł się najgorzej; kiedy poznał mamę, kiedy się urodziłam i właśnie Dzień Matki. Strasznie było mi go żal. Ale... Byłam od zawsze na niego zła że nigdy nie powiedział co się tak naprawdę stało z mamą. wiem tylko tyle, że nie ma jej od kiedy byłam mała. Zakazał tez mówić wszystkim którzy ją znali. Ostatnio byłam u Ann i chciałam porozmawiać z ciocią Lucy, ale ona tylko mogła powiedzieć że bardzo chciała z nami zostać. Rozmawiałam o tym z Liz, ale ona już dawno dała sobie spokój z pytaniami.
Tata skierował się do salonu. Włączył telewizor i wytarl twarz w rękaw polaru. Miałam dość wieczenego pytania się o mamę i niedoatawania żadnej konkretnej odpowiedzi. Były 2 wyjścia: uciec z domu, wkurzyc się na tatę tak że sam powie prawdę. Bliżej było mi do taty...
- Tato! Mam dość! Mam już tego serdecznie dość! O co chodzi?!! Co tak naprawdę stało się mamie?! Nie chcę wiecznie nie wiedzieć! Mam do tego prawo!! Może jej nie znałam ale wyobraź sobie, że ja też ją kocham i gdy słyszę tekst w szkole 'Jadę dzisiaj z mamą do Silesii, jedziesz z nami?' To tez mi się chce płakać! A nawet płacze!! A nadal nic nie wiem..
Widziałam jak go wrylo. Siedział na kanapie z rozdziawionymi ustami i wytrzeszczonymi oczami.
- Potrafię dużo znieść! To że czasem nawet nas nie zauważasz, ale o MAMIE POWINNAM WIEDZIEĆ!!
Tata spuścił głowę i wpatrywał się w ziemię. Do pokoju wbiegł Lucky a po nim Liz.
- Co się stało? - spytała zdziwiona.
- Tata postanowił, że powie w końcu coś o mamie.- zerknęłam na niego.
Przełknął głośno ślinę i zrobił gest ręką znaczący "Usiądźcie".
Posłusznie usiadłyśmy, Liz na fotelu ja obok taty na kanapie.
- Dziewczynki wasza mama....
---------------------------------
Komentujcie i piszcie swoje opinie :)
Za niedługo 57 rozdział
Tata spuścił głowę i wpatrywał się w ziemię. Do pokoju wbiegł Lucky a po nim Liz.
- Co się stało? - spytała zdziwiona.
- Tata postanowił, że powie w końcu coś o mamie.- zerknęłam na niego.
Przełknął głośno ślinę i zrobił gest ręką znaczący "Usiądźcie".
Posłusznie usiadłyśmy, Liz na fotelu ja obok taty na kanapie.
- Dziewczynki wasza mama....
---------------------------------
Komentujcie i piszcie swoje opinie :)
Za niedługo 57 rozdział
Subskrybuj:
Posty (Atom)