This is the life

This is the life

poniedziałek, 24 listopada 2014

Info..

12 będzie jutro bo byłam na tyle ambitna i postanowiłam napisać 13, a potem mama wzięła laptopa :/ i nie zdążyłam wysłać 12, no ale za to jutro będą aż 3: 12,13,14 (który dopiero napiszę jutro) :D Branoc miśki <3

Rozdział 11



Rozdział 11

Niall’s POV

* następnego dnia, wieczór*

Nie wytrzymam. Mam dość. Nie chcę żeby tak cierpiała. Wchodzę.
Na cały pokój rozległ się krzyk. Szybko zamknąłem za sobą drzwi.
- Maddie, spokojnie, spokojnie to ja.
- Odejdź! – krzyczała
Wziąłem ją na ręce, a ona zaczęła mnie bić po torsie. Usiadłem na fotelu a ą dałem sobie na kolana. Siedziała chwilę spokojnie. Chciałem odgarnąć z jej czoła kosmyk włosów, ale ona znów zaczęła krzyczeć.
- Proszę, zostaw! Nie rób mi tego znowu! Zostaw! – wyrywała się przy tym ale ja mocno ją trzymałem. Kiedy przestała krzyczeć, tylko oddychała ciężko, powiedziałem jej:
- Pamiętasz może co ci obiecałem kilka dni temu?- pokręciła przecząco głową jak mała dziewczynka. – Jak leżeliśmy na łóżku i usypialiśmy razem?
Jeszcze raz pokręciła głową.
- Powiedziałem ci na uszko, że cię kocham i zawsze będę cię bronił, że się dla ciebie zmienią. Bo cię kocham i chcę z tobą być.
Na jej twarzy było małe niedowierzanie, jakby nie pamiętała ostatniej miłej chwili od tamtego czasu. Pojawił się malutki uśmieszek co oznaczało, że przypomniała sobie. Była uż całkowicie spokojna. Siedziała na moich kolanach i rozglądała się.
 


Przytuliłem ją do siebie i pocałowałem w czółko.
Dziwię się, że się dała. Nie wiem jak to się potoczyło, ale pocałowała mnie.
Oddałem jej pocałunek i poczułem jak wstaje z moich kolan. Chwyciła mnie za rękę i pociągła w stronę małej sofy, za która przez ostatnie dni siedziała. Usiedliśmy tam ciągle się całując. Czułem, że nie są to pocałunki desperacji tylko pożądania. Pocisła mnie w dół tak, że ja leżałem a ona była nade mną.
- Maddie, poczekaj. Na pewno tego chcesz? – spytałem z troską
Nie mówiła nic. Jej odpowiedzią był następny pocałunek.

Zdjęła mi koszulkę a ja jej. Rozpiąłem szybko spodnie i rzuciłem na bok, po czym jednym ruchem zdjąłem jej spodenki z pidżamy. Chwilę potem byliśmy już całkowicie nadzy.
 

 
---------------------------------------
Łoł, zaszaleli :D i ten gif HAHAHA :)
I jak? Podoba się? Oczywiście pisać w komach.
A teraz idę pisać 12 :)

Rozdział 10



Maddie’s POV

Nie pamiętam nic potem. Wiem tylko, że upadłam na ziemię. Słyszałam też jakieś krzyki, ale nie umiałam się wybudzić.

*** Siedziała w koncie pokoju i płakała. Inni powiedzieli by depresja, ale to nazywa się efekt domina. Po kolei zaczynając od David’a, przez współżycie z chłopakiem z klubu, do tego że siedzi teraz w kącie i odcięła się od świata. To było okropne kiedy się wybudziła i zawyła z bólu i strachu mimo, że minęły 3 dni. Leżała podłączona do kroplówki, ledwie oddychając. Teraz nie pozwala się dotknąć nawet Niall’owi czy Sus.

Lucy’s POV

To co działo się 3 dni temu jest nie do opisania. Stałam jak wryta i patrzałam jak Zayn ją skrzywdził. Nie zrobiłam nic. Stałam i patrzałam. Pozwalając zrobić jej tak duża krzywdę. To już nawet nie chodzi o uszkodzony nos, tylko to co dzieje się w jej głowie. Gdy się obudziła musiałam zanieść jej jedzenie. Nie mówiłam nic, wystarczyło, że otworzyłam drzwi zaczęła piszczeć na mój widok i krzyczeć żebym ją zostawiła, tylko… tylko, że ja nawet nie podeszłam do niej. Wyszłam szybko z pokoju, odkładając na stół tacę z jedzeniem. Za drzwiami czekał na mnie Harry. Widział, że jestem roztrzęsiona.

- Nie lubię kiedy płaczesz. - powiedział
- Przytul mnie. Proszę. – powiedziałam z gorzkimi łzami w oczach
Przybliżył się do mnie chwycił mnie za biodra i delikatnie przyciągnął do siebie. Zaczął szeptać mi do ucha:
- Pamiętasz co się działo 3 dni temu?
- Niestety tak. – odpowiedziałam
- Mówię o poranku, kiedy wstałaś i się mi przyglądałaś. Nie kłamałem. Nie mówiłem bzdur i nie lunatykowałem.
Tym ostatnim słowem naprowadził mnie na cel. On… On teraz powiedział, że… mnie kocha.

----------------------------------------
Dodałam odrazu 10 ponieważ 9 rozdział był krótki
Uuuu... Hazza kocha Lu *o* ! Uroczo...
Podoba się?
Zachęcam do komentowania ;)

Rozdział 9



Maddie’s POV

***Położyliśmy się. Leżałam na jego torsie, a on przytulił mnie jedną ręką. Powiedział mi na ucho…***

Gdy zaczęłam się wybudzać bardzo się zdziwiłam. W pokoju, w którym byłam stoły 3 osoby. Obudziłam Niall’a bo nie byłam pewna co się dzieje. Gdy się przypatrzałam wzdrygnęłam się. Automatycznie odsunęłam się od chłopaka i nie umiałam nic wydusić.
- Maddie? Co ty.. – spytała Sus
Nie zdążyłam odpowiedzieć bo moją uwagę przykuł chłopak wychodzący za Lucy i jakieś inne dziewczyny. Dokładnie mi się przypatrzał ze złością i podążył w naszą stronę. Niall podniósł się i chciał usiąść ale nie zdążył. Ten mężczyzna wziął go za skrawek koszulki i podniósł w górę.
- Co ci mówiłem o dziwkach w tym miejscu?!?! – wykrzyczał
- Zostaw go!! – nie wiedziałam kim jest. To nie było ważne, on wyglądał na naprawdę wściekłego.
- Zamknij się szmato! – odkrzyknął
- Zostaw go! Kutasie jeden.
Od tych słów wszystko działo się szybko, lecz zapamiętałam każdy moment. Jedna z dziewczyn zauważyła, że odwraca się w moją stronę i zaczęła piszczeć:
- Zayn nie!
Nie wiedziałam co mam zrobić podsunęłam się bardziej pod ścianę, ale on i tak po mnie sięgnął i popchnął z całej siły na półki z książkami. Prawie zemdlałam gdy zobaczyłam jak napiął rękę. Podniósł i…



 -------------------------------------------
Były komy, z czego bardzo się cieszę :D
Łoł łoł łoł.... Zayn uderzył Maddie :o
Co myślicie? co będzie dalej?
Zachęcam do komentowania :*

niedziela, 23 listopada 2014

Rozdział 8

*poniedziałek rano*
Lucy's POV
 
 
Obudziłam się, jak zwykle obok mojego loczka. Patrzałam się jak uroczo śpi i nie miałam serca go budzić.
- Kocham Cię, Lucy. - wymruczał
Aaaaa!!!! On powiedział, że mnie KOCHA! O matko. Zawsze były jakieś pocałunki, jakieś migdalenie się, ale teraz pierwszy raz powiedział  te słowa. No może i powiedział to na śnie, ale powiedział!
- Ja ciebie też Harry- szepłam po czym wstałam i wyszłam z pokoju.
Zeszłam na dół i spotkałam Louis'a.
- Nie gap się tak. - powiedziałam z uśmiechem.
- To się ubierz.
Wybuchliśmy śmiechem. Poszłam sie ubrać, umyć i pojechałam do domu Perrie, a właściwie Zayn'a. Jest moją przyjaciółką, razem pracujemy i jest dziewczyną Malik'a. Wsiadłam na motor i pojechałam. Perrie zaraz się ubrała i pojechała ze mną spowrotem. Zayn stwierdził, że zaraz przyjedzie. Gdy dojechałyśmy zaraz poszłysmy do naszego ,,domowego" salonu, a ja powiedziałam jej o tym co powiedział Hazz. Nasza praca w gangu to sielanka. My tylkko siedzimy i, albo pilnujemy ,,domu", albo więżniów w nim. 

Susan's POV
Podchodziłam do drzwi, które od dziś miały zmienić moje życie. Znaczy życie miał zmienic ten kto je otworzy. Zapukałam. Spokój, spokojnie. Zmieniasz papeć na lać. Nagle dzrwi otworzyły się, a mnie wryło. 
- Louis!!! Ty... ty tu pracujesz?!
- Wejdź to wtedy pogadamy. 
Zdziwiłam się, że on tu jest. Świat jest jednak mały. 
- To chyba ja powinienem się ciebie o to spytać. Wiec co tu robisz?
- Ty tu pracujesz. Inaczej nie byłbyś tu. Boże przespałam się z kryminalistą.
- Miło mi. A ty co tu robisz? Bo z tego co nam szef mówił to ty będziesz z nami pracować.
Nie odpowiedziałam mu specjalnie. Byłam zła na siebie. Wiem, że tacy jak oni maja laskę na jedną noc. Ja byłam jedną z nich.
- Co tu robisz? - powtórzył
- Kurwa! Daję dupy. Chyba wiesz po co tu jestem!
Nagle za moich pleców wyłonił się jakiś mężczyzna. Spojrzał na mnie potem na Louisa.
- Susan? Zapraszam do gabinetu.- powiedział, a ja pokiwałam głową
- Więc ja też pozwoliłem sobie zrobić dobrze kryminalistce. - powiedział Louis
- Wtedy jeszcze nią nie byłam. - powiedziałam i wystawiłam w jego stronę język.
Po kilku minutowej rozmowie wyszłam z gabinetu mojego nowego szefa i poszłam do wskazanego mi pokoju.
- Cześć wam. - powiedziałam śmiało
- Hej. Ja jestem Lucy a to Perrie. Ty jesteś ta nowa zapewne.
- Tak, Susan.
- Dobra chodź. Pokażę ci pokoje. 
Po parunastu minutach oglądania całego domu, znaczy ,,domu", pokazały mi miejsce, w którym siedziała jakaś dziewczyna. Powiedziały, że mam ja traktować normalnie. Jak znajomą, albo przyajciółkę, którą mam sie ,,opikować". Gdy weszłam Lucy zaczęła chihotać. Nie wiedziałam a co chodzi więc wyjrzałam za jej ramienia.
 - Ale to jest moja przyjaciółka.
\
 
---------------------------------------------------
 Ups. Komplikuje się... Podoba się?
Jak zawsze zachęcam do komentowania :)
I teraz będę robić tak, że jak będzie kom to będzie też nowy rozdział ;D

Mój Twitter

Jeżeli macie jakieś pytania co do This is the life, możecie zadawać mi je na moim twitterze :)
@AlicjaNerds  Zapraszam :P

Rozdział 7




Niall’s POV

Pociąga mnie. Jest naprawdę seksowna. Mimo, że ją przeleciałem mam ochotę na więcej. Poczuć ją, jej miłość. Jej ciepłe ciało. Co ja kurwa, pierdole?! Co ze mną jest? Od kiedy ją poznałem dziwnie się zachowuje. Zawsze zapominałem o lasce którą miałem ostatniej nocy, a teraz? Teraz siedzi u nas w „domu”, a ja świruje. Chwila ciszy, spokoju i zaczynam o niej myśleć. Powiem to Styles’owi. Może on coś poradzi. Ale w tym momencie nie mogłem po prostu wyjść, przyciągała mnie niewidzialną falą. Zacząłem ją całować.



Maddie’s POV

Podniósł mnie z fotela, wciąż mnie całując, nie reagowałam. Gdy podeszliśmy do ściany dopiero oddałam pocałunek.
- Chcę ciebie. – wymruczał. Odepchnęłam go delikatnie. To nie brzmiało jakby chciał mnie tylko przelecieć drugi raz. Zasłoniłam swoje usta ręką. Byłam w szoku. On zwiesił głowę w dół. Powiedział coś czego nie usłyszałam. Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem. Nagle wykonał szybki ruch, przestraszyłam się, oparł się dwoma rękami tak, że ja byłam między nimi.
- Boisz się? – spytał
- Teraz tak. – odpowiedziałam
Spuścił jedną rękę dając mi wolną wolę. Mogłam iść, ale zostałam, coś mnie tam trzymało.
Staliśmy chwilę w ciszy. To dziwne uczucie. Miałam nadzieję, że kręci mi się w głowie i się do niego nie przybliżam, ale niestety. Przybliżałam się do niego. Nachyliłam się nad jego ucho.
- Też cię pragnę.



--------------------------------------
Wiem krótkie teraz są te rozdziały, ale tak się tworzy atmosfera :)
Gaaaszz... Dzieje się co? :D Jak zawsze zachęcam do komentowania

Rozdział 6



Susan’s POV

Jestem tak bardzo szczęśliwa jakbym srała. Wrócił David. Znowu ją zrani. A tak z lepszych myśli ciągle chodzi mi po głowie Lou. Powinnam chyba zadzwonić. Nie ważne, najpierw powinnam porozmawiać z Maddie.

OD: Sus.
Do: Maddie

Hej. Moge przyjechac?


-------------------------------------------------
OD: Sus.
Do: Maddie

Hallo? Co ty do cholery robisz. Odezwij sie.


------------------------------------------------------
OD: Sus.
Do: Maddie

Maddie!

------------------------------------------------------
OD: Sus.
Do: Maddie

Przyjade. Ok?






Poczekałam chwilę, myślałam, że może wyszła z psem i zapomniała telefonu.

*pół godziny później*

Nie odpisała więc jadę. Boję się, że coś jej się stało.

Niall’s POV

- Dojechaliśmy. – powiedziałem.- Pomóc ci wyjśc?
- Spadaj. – odwarknęła
- Nie tym tonem. Bo ci przypierdole.
Zaprowadziłem ja do naszego „domu”, jej od teraz też. Zaprowadziłem do pokoju gościnnego i ściągnąłem jej z głowy worek. Posadziłem na fotelu i wyszedłem zamykając pokój.

Maddie’s POV

Gdy otworzyłam oczy światło mnie oślepiło. Wiedziałam tylko, że nie jest ich dwóch plus ta kobieta ponieważ z innego pokoju słyszałam głośne śmiechy. Gdy odzyskałam wzrok rozejrzałam się po pokoju. Było łóżko, fotel, ładnie pomalowane ściany, podłoga z paneli. Można by było spokojnie tam zamieszkać. No właśnie ja od teraz tam będę mieszkać. Łzy napłynęły mi do oczu. Nie mogłam jednak płakać. Pomyśleli by że jestem słaba, a nie mogą się o tym dowiedzieć. Nagle do pokoju wszedł Niall. Podszedł do mnie i chwycił mnie za
podbródek.


Przybliżył się jeszcze bardziej. Przez chwilę patrzeliśmy sobie w oczy. To było piękne. Jest taki śliczny i seksowny. Co ja gadam? Chyba mnie powaliło. 

---------------------------------------------
Uuuu.... Co tu się dzieje? Hahaha XD 
:) Zachęcam do komentowania 

Rozdział 5



Harry’s POV

- Kurwa. Znowu? Czy ja będę mógł zrobić coś, kiedyś dla własnej przyjemności?!
- Nie pierdol tylko przyjeżdżaj. – odpowiedział Niall
Wkurwia mnie to, że wiecznie mu muszę pomagać. Pewnie przegrał wyścig i nie chce teraz zapłacić.
- Przejadę z Lucy. – powiedziałem
- Po co?! Po co kurwa ona?!
- Bo jest u mnie. A ty nam przerwałeś! – teraz mnie wkurwił na serio
- Przyjaźń z korzyściami. – odburknął i się rozłączył
I teraz musze wstać, namierzyć jego fona, ubrać się i wielce do niego jechać.
Mam nadzieję, że ma powód.
- Hazz? Kto dzwonił? – spytała moja przyjaciółka
- Niall. Wstawaj ubieramy się. Jetem troche zły na Niall’a, nie lubię jak dowala się do mnie i Lu. Sam bierze dziwki na jedną noc. My bynajmniej się rozumiemy.

* pół godziny później*

Byliśmy już pod blokiem, pod który Niall kazał podjechać. Wysiedliśmy z auta, pocałowałem Lu. Mogła być zła, że tak nagle musieliśmy przerwać.


 

Weszliśmy do mieszkania numer 21.

Lucy’s POV

Niall nazywa to przyjaźnią z korzyściami, ale jest trochę inaczej. Nie wiem, co czuje Harry, ale ja go kocham. Nie kocham tylko jego nieziemsko pięknego ciała, ale kocham tez taki jaki jest, dlatego każdy pocałunek jest dla mnie czymś więcej. Nie jest tylko na pokaz. Czuję się przy nim bezpieczna.


Maddie’s POV

Do mojego domu weszła para. Byłem szczęśliwa, że była konieta bo może ona potrzyma ich przed… Teraz do mnie dotarło co się dzieje. Przespałam się z tym dupkiem, przyłapał nas mój ukochany a teraz mnie gdzieś zabierają. Boże, co ja takiego zrobiłam?
- Kim ona jest? – spytał ten lokaty
- Przespałem się z nią. – odpowiedział Niall
- I dlatego mnie tu wezwałeś? Chciałeś się pochwalić?! – wrzasnął lokaty
- Nie. Byłem pijany i mogłem trochę wygadać. Harry musimy ja wziąć bo inaczej jak coś jej się przypomni to mamy przesrane.
- Lucy, weź ją do samochodu proszę. Ja pogadam z Niallem.
- Ok. – odpowiedziała
Dziewczyna podała mi rękę. Chwyciłam ją i wstałam. Wyszłyśmy z mojego domu. Wtedy zdałam sobie sprawę, że mogę już tu nie wrócić.
- Jestem Lucy. Nie bój się. Nie jestem do końca taka jak oni. Jak ich znam nie skrzywdzą cię jak będziesz grzeczna. Ja postaram się ciebie bronić.
- Ja jestem Meeg. Gdzie mnie weźmiecie?
- Do „domu”. Tam wszyscy spędzamy najwięcej czasu. – mówiła do mnie miło. Może jakbym ja poznała w innych okolicznościach to bym ją polubiła. Prowadziła mnie do samochodu, którym wczoraj wracałam do domu. Tak. To jeszcze pamiętałam. Wsadziła mnie do środka i zatrzasnęła drzwi. Sama podeszła do innego i czekała, pewnie na nich.
Gdy mężczyźni już wyszli z mojego mieszkania Niall kierował się w moją stronę a, chyba, Harry do Lucy.
- Najpierw pojadą oni. Potem my. – nie wiem czy mi się wydają ale w jego głosie była nutka podniecenia. – Bądź grzeczna
- Nienawidzę cię. – odburkłam
Gdy Harry i Lu odjechali Niall przesiadł się na tył.
Nachylił się w moją stronę. Ja chwyciłam go za kark. Przez pewien moment go odpychałam, ale gdy złożył pocałunek na moich ustach przestałam. Nie mam pojęcia czemu ale oddałam mu pocałunek.

-------------------------
To się pozmieniało troszkę. No i ich pocałunek.. Mrrr :)
HAHA XD Jak zawsze zachęcam do komentowania :D



Rozdział 4



*następnego dnia, rano*

Susan’s POV

Strasznie się bałam o Meeg. Zaczęłam do niej dzwonić z samego ranka, ale nikt nie odbierał. Po chwili dostałam sms’a.

OD: Maddie.
Do: Sus

Spadaj -*

Spadaj, minus i gwiazdka oznaczało, że śpi. Mamy takie hasełka. Ona najczęściej to pisze. Ja częściej piszę : kwp – kac, wino, piwo. To trochę źle to o mnie świadczy, ale trudno.

Maddie’s POV

Zaczęłam się powoli budzić. Pierwszy raz od połowy września jestem szczęśliwa. Nawet nie zerkałam w bok. Czułam jego ramię oplatające mnie.
- Kocham Cię, David. – wyszeptałam.
Leżałam do niego, tyłem nie chciałam się odwracać bo bałam się że go obudzę. Cichutko i delikatnie się wyślizgnęłam spod jego ciężkiej ręki. Spojrzałam na telefon. Napisałam Sus szybkiego sms’a:

OD: Sus
Do: Maddie.

Wstałam :). David jest. :*

Podniosłam się z łóżka i nagle DUP !!! Gleba. Leżałam na ziemi. Głowa zaczęła mnie tak boleć jak nigdy. Powoli zaczęłam się podnosić. To co zobaczyłam pod swoimi stopami sprawiło, że o mało nie zwymiotowałam.
- Boże! Skąd to tu? – krzyknęłam na głos. Fuuuj. To była sperma. Usłyszałam jak David zaczyna się budzić. Odwróciłam się i zamarłam. Na łóżku nie było Davida. To był ten z klubu, jak mu tam? Niall! To co znalazłam na ziemi, i on w łóżku. To oznaczało, że ja. JA UPRAWIAŁAM Z NIM MIŁOŚĆ. Szybko wyszłam z pokoju.






Nie wierzę. Ja.. o boże.  Co ja zrobiłam?! Nagle zadzwonił ktoś do drzwi. Otworzyłam je, chciałam już nie żyć.
- Cześć Meeg. – powiedział czule. – Nie płacz. Mogę wejść?
Stałam w przedpokoju jak słup. Byłam tak zszokowana tym co się dzieje, że przestałam płakać. On sam wszedł i usiadł na sofie.
- Przeszkadzam? – powiedział
- Nn-iie. – wydusiłam. – Co ty robisz Dav?
- Chciałem Cię przeprosić, że odeszłam tak nagle. Nie jestem tu bo chcę z tobą być, ale czuję się po części winny i bardzo zależy mi na tym żeby z tobą pogadać i wytłumaczyć sobie kilka rzeczy. Ochłonęliśmy i… i myslę, że… Ktoś jest w sypialni? – przerwał
- Ymmm. Nie. To Lucky. – skłamałam z trudnością
Zaje… Super. Ten chłopak się budzi, a teraz David jest u mnie. Byle się tylko przekręcił na drugi bok.
- Na czym ja to? Aha, Maddie porozmawiamy o tym. Wytłumaczmy sobie.
Nagle drzwi z pokoju otworzyły się, a ja zdrętwiałam. Chłopak zaczął schodzić po schodach i stanął przed nami.



Niall’s POV

Obudziłem się i zszedłem zobaczyć gdzie jest ta dziewczyna. Nagle stoję przed nią i jeszcze jakimś chłopakiem.
- Ups. – powiedziałem bez przejęcia się. Widziałem jak w tym chłopaku krew się grzeje. Na moje twarzy widniał uśmiech. Nie raz było tak, że przespałem się z jakąś laską, a jej chłopak albo ojciec nas przyłapał, albo rano nas zobaczył. Uwielbiam te momenty. Widziałem jak tamten chłopak chce mi nawalić ale miedzy nami stała Meeg. On wstała mruknął coś w stylu „Nic się nie zmieniłaś”, spojrzał na nią ze złością i wyszedł. Ona podbiegła pod drzwi, które zatrzasnął jej przed nosem.


Dziewczyna zaczęła beczeć. Normalnie nie robiłaby to na mnie różnicy, ale to mnie zabolała. Chyba kurwa zgłupiałem.
- Księżniczko, nie płacz. – chwyciłem ją za ramiona i zacząłem powoli podnosić.
- Zostaw mnie! – wyrywała się. W pewnym momencie poczułem pieczenie na twarzy. Suka przesadziła. Chwyciłem ją mocno za rękę, aż jękła z bólu, rzuciłem na kanapę i wziąłem telefon z stolika.
- Styles, przyjeżdżaj. Na adres mojej komórki. – powiedziałem ostro.


---------------------------------------
I co? Jak myślicie co sie będzie działo?
Zachęcam do komentowania :)












sobota, 22 listopada 2014

O blogu..

Co myślicie o nowym wyglądzie bloga? Podoba się zdjęcie? Piszcie w komach co o tym myślicie :)
A teraz dobranoc :*

Rozdział 3



  uwaga w tym rozdziale znajduje się scena 18+
Niall’s POV

Ja to jednak mam szczęście. Myślałem, że zaliczę jakąś dziwkę, a tu nagle pojawia się ona. Nawet nie wiem jak ma na imię, ale bardzo chcę znaleźć się z nią sam na sam.
- He…hej. – powiedziała zdziwiona moim widokiem.
- Przepraszam za to wczoraj. -odezwałem się.
Miałem przygotowany cały plan jak ją „uwieść”, ładnie mówiąc, teraz trzeba go zrobić.
- Spoko. Ale muszę już iść – wstała ze stołka.
- Poczekaj. Zrekompensuję ci się. Mogę postawić ci drinka?
- Yyymm. Nie powinnam.
- Chodź, od tego się nie umiera.
Na moje szczęście usiadła ponownie na krzesło. Zawołałem barmana i powiedziałem mu nazwę najmocniejszego drinka. Mogłem to powiedzieć na głos bo na pewno tego nie usłyszała, muzyka w klubie była potwornie głośna, no i nawet jakby usłyszała nie wiedziałaby, że bo kilku łykach będzie nawalona jak nie wiem kto. Dla mnie zamówiłem po prostu wódkę z kolą i lodem.
- Dzięki. – powiedziałem barmanowi za napoje
Wskazałem palcem dziewczynie drinka żeby się napiła, ale nie nachalnie bo się zorientuje. Wypiła kilka łyków i widziałem jak ledwie utrzymuje równowagę. Zaprosiłem ja na parkiet. W takim stanie nawet jakby odmówiła to by poszła.

Susan’s POV

Widziałam jak ten drugi idzie tu z Maddie. Ja miałam ochotę na trochę więcej dlatego pociągnęłam Louisa za sobą do toalety. Nie wiem nawet do jakiej weszliśmy. On złożył namiętny pocałunek na moich ustach a ja zsunęłam się w dół i odpiłam rozporek jego spodni. Wzięłam jego członka do buzi i zaczęłam po ruszać głową coraz szybciej. On tylko się przyglądał i coraz bardziej uśmiechał. Wytrysł, a ja spokojnie połknęłam spermę. Pozwoliłam zapiąć mu rozporek i znowu złożyć mi bardzo namiętny i uwodzicielski pocałunek.
- Jesteś wspaniała.- powiedział i wyszliśmy jak się okazało z damskich toalet. Powędrowaliśmy powrotem na parkiet i… No i własnie. Nie było Maddie. Strasznie się przestraszyłam. Dałam Lou, bo tak od teraz na niego mówiłam, swój nr telefonu i wyszłam szybko na zewnątrz. Nie było jej.

Maddie’s POV

*** włącz to  http://www.youtube.com/watch?v=7Um8Q-5UL0E *** PS. Czytaj powoli

- Rzygać mi się chce. – powiedziałam do kierowcy.
- Spokojnie zaraz będziemy na miejscu. To tu? – spytał z łobuzerskim uśmiechem na buzi.
- Ej ! Ja tu mieszkam – wydukałam.
- Brawo. – opowiedział i zaprowadził mnie do mieszkania.
Gdy weszliśmy zaraz zaczął mnie rozbierać. Ja zdjęłam mu koszulkę, a Niall wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko, delikatnie położył i zaczął mnie całować po piersiach, jedną ręką je dotykał pieścił a drugą wędrował po moim brzuchu. Wplątałam swoję ręce w jego włosy, i się nimi bawiłam jednocześnie podniecając się. Schodził coraz niżej, całując  cały obszar brzucha, w końcu doszedł do mojej waginy na początku zaczął ją dotykać, a później już wszedł w trans i zaczął ją lizać, zaczęłam sapać  i jęczeć:


- Tak ! - wydyszałam i dalej się tym podniecałam
Wbił się we mnie dwoma palcami i zaczął nimi krążyć żeby dojść do punktu x , wyginałam się do tyłu, i ciężko oddychałam. Całował moje udo, a ja się rozkoszowałam. Wszedł we mnie powoli i delikatnie. Jego ruchu zaczęły się robić szybsze, a ja jęczałam i wyginałam się pod nim. Co chwilę mnie całował albo pieścił swoją ręką moją pierś. Przeszedł znów na palcówkę. Znowu jęknęłam:
- Tak, Niall. Nie przstawaj.
Nie myślałam wtedy, że mnie wykorzystuje wielka przyjemność zajęła mi myśli.
 Gdy skończył wrócił do góry i zaczął składać na moim obojczyku pocałunki. Nie chciałam mu być dłużna więc kazałam mu żeby teraz on się położył i rozkoszował.
Zaczęłam całować jego tors, który był idealny. Gdy doszłam już do jego spodni, lekko odpięłam mu jego rozporek i ściągnęłam jego spodnie, po czym je rzuciłam na podłogę. Zaczęłam głaskać jego " przyjaciela " przez bokserki , sprawiając mu bardzo duże pożądanie. 
- Proszę Maddie  kontynuuj - wyszeptał
Ściągnęłam mu bokserki, i chwyciłam jego penisa w rękę zaczęłam nim ruszać w górę i w dół, w końcu wzięłam go do buzi i zaczęłam robić okrężne ruchy językiem, lizałam go od jąder po sam czubek, i dalej kontynuowałam swoją pracę. Czyłam się wtedy dziwnie, ale nie myślałam o tym. Chciałam zrobić mu przyjemność.
- Tak – jęknął z ogromnym uśmiechem na twarzy. Widać było, ze jest zadwoalony.
Czułam że Niall już zaraz dojdzie więc postanowiłam nie przestawać.
- Dochodzę – powiadomił o mnie o tym jakby to był jakiś sekret.
Nie wytrzymałam i wyplułam jego nasienie na ziemię. Pocałowałam go jeszcze kilka razy w brzuch, położyłam się obok niego i usnęłam.




 


----------------------------------------------
Hahahah XD. Myślę, że to mi wyszło.
Komentujcie i mówcie czy jest fajnie :)

Rozdział 2



Niall’s POV



Ciągle myślałem o tej lasce. Zadziorna… Chętnie bym ją przeleciał. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. Teraz pojadę do domu i zadzwonię do Styles’a żeby namierzył jej komórkę. Może sobie kiedyś do nie podskoczę.



* następnego dnia rano, sobota*



Maddie’s POV



Jak zwykle, obudziłam się rano i zerknęłam przez ramię. Nie… Nie ma go. Szczerze, to siadło mi chyba na psychice.

Jest sobota więc wolne. Może wyskoczę dzisiaj gdzieś z Sus. – myślałam.

Zrobiłam wszystkie rzezy i czynności, które powinnam rano. Będąc już ubrana zadzwoniłam po moja przyjaciółkę. Przyjechała po chwili i wspólnie zjadłyśmy śniadanie. Widziałam, że chce mi coś powiedzieć wiec pierwsza zaczęłam temat:

- Co tam? Co dziś robimy?

- Wiesz, myślałam żeby iść do… no klubu.

Mina mi od razu zrzedła.

- Sus. Proszę cię. Nie chcę.

- Ciii. Daj mi dokończyć. – wykłócała się- Naprzeciwko tego miejsca gdzie sprzedają dragi otworzyli nowy klub, ale spoko tam jest cenzura i porządek. Nie ćpanie, chlanie i seks.

- Mówisz, że naprzeciwko tego sklepu z narkotykami? Porządek i cenzura? Ciekawe. – odpysknęłam

Czas ogólnie zleciał nam szybko wyszłyśmy z moim psem, pospacerowałyśmy, zjadłyśmy obiad i nadszedł ten moment. Znowu pytanie o ten głupi klub.

- To jak? Idziesz?

- Sus, niedawno straciłam bliską mi osobę i teraz mam szlajać się po klubach?

- Zrób to dla mnie. Może tam spotkam swojego księcia na białym koniu.

Obie wybuchłyśmy śmiechem.



Susan’s POV



Zabrałam ją na górę żeby się przebrała tak nie chodzi się do klubów. Ja od wczoraj myślę żeby się tam wyrwać więc od wczoraj nosze ciuchy w których spokojnie mogłabym tam iść. Wybrałam jej krótką mini koszulkę na ramiączkach i szpilki, nie wiem w ogóle skąd ona to miała, ale protestowała i powiedziała, że w takim stroju nie pójdzie i, że jak musi iśc to tylko w jeansach. Szukałam jej czegoś i znalazłam. Powędrowałam do łazienki i wybrałam kilka dodatków. Wyglądało to tak:



 
Na to nie protestowała. Nie mogła, wszystko było według jej wymogów. Pojechałyśmy i na miejsce dotarłyśmy po około 15 minutach.



Maddie’s POV



Gdy weszłam do pomieszczenia miałam ochotę zaraz wyjść. Muzyka grała za głośno, ale to można było wytrzymać lecz ten zapach. Połączenie narkotyków, dymu z papierosów, alkoholu i spermy. Masakra. Myślałam, że Sus myśli tak samo ale ona chwyciła mnie Zaręba i pociągnęła do baru. Zamówiła coś „ mocnego” i rozejrzała się po parkiecie.

- Widzisz kogoś ciekawego? – spytała

- Nie. Nie widzę nikogo. Taki tłum.

Pomieszczenie było wypełnione po brzegi. Światła, które oświetlały parkiet nie pomagały bo mrugały i kręciły się po całym klubie. Nagle moje oczy powiększyły się.

- Boże! Co on tu robi?! – myślałam i odwróciłam się nagle

- Co jest? – spytała Sus

- Patrz kto tam siedzi. Kiwnęła głowa w stronę chłopaka.

- To nie jest ten chłopak ze… O boże. To jest kolega Louisa. Więc Louis też musi tu gdzieś być. – ucieszyła się z lekka.

Zaczęła się rozglądać po całym klubie. W tym czasie kelner przyniósł nam naszego „ mocnego” drinka, a ja upiłam łyka. Nagle głowa Sus odwróciła się do mnie z uśmiechem.

- Znalazłam – powiedziała i odeszła od baru

- Wspaniale. Zostawiła mnie samą. – myślałam i co chwile piłam, nawet dobrego drinka.

Przypatrywałam się co jakiś czas czy Sus jest tam gdzie była. Nagle dreszcze przeszły mi po całym ciele. Tańczyli jakby uprawiali seks. Ona przylegając do niego powoli się ruszała, a on trzymał ją za biodra.
- Taaa… książę na białym koniu. – powiedziałam ironicznie do siebie.

Nagle z myśli wyrwał mnie męski głos:

- Hej.

Gdy się odwróciłam myślałam, że serce mi gardłem wyskoczy. No to wpadłam.

-------------------------------------------------------------------
I co? Jak się podoba? Jak myślicie co się stanie?
Proszę o komentarze bo to mnie bardzo motywuje :)

Rozdział 1



Rozdział 1





Maddie’s POV



Obudziłam się z łzami w oczach. Zerknęłam z nadzieją w bok. Nie było go. Wstałam i zaraz powędrowałam do łazienki.

- Ślicznie wyglądasz Maddie. Ta opuchlizna na twarzy i wory pod oczami podkreślają twój brak charakteru.- mówiłam do siebie. Zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie. Taaaa… Płatki z mlekiem- na nic więcej nie było mnie stać, brak sił na cokolwiek. Powędrowałam do salonu i klapłam na kanapie. W tv leciała powtórka xfactora. Zerknęłam na zegarek wiszący na ścianie.

- Cholera za pół godziny praca.- pomyślałam. Wylałam resztę płatków do toalety, wbiegłam no górę i stanęłam przed szafą. Postanowiłam, że wybiorę byle co, ale i tak stałam przed szafą i stałam ostatecznie postawiłam no to:


Umyłam zęby, narzuciłam lekki makijaż. Wyszłam z mojego bloku i wsiadłam do zepsutego fiata. Ledwo co odpalił, ale się udało. Pojechałam do mojej pracy. Weszłam do małego pomieszczenia.

- Dzień dobry, szefie.- wymusiłam wyćwiczony uśmiech

- Dzień dobry. Idź po swój fartuch roboczy. – odpowiedział mile





Nie lubię go. Jest dziwny i obleśny. Nie raz gdy wchodziłam do jego biura przyłapywałam go na bardzo, ale to bardzo, dziwnych rzeczach. Z zamyślenia wyrwała mnie Sus.

- Ziemia do Maddie. – powiedziała z uśmiechem

- Hej. – powiedziałam beznamiętnie





- Co jest? Aaaaa… Dobra, nie ważne. Maddie mówię Ci jak spotkam tego dupka to obiecuję, że mu urwę łeb. – mówiła a ja ubierałam ciuchy robocze. Zignorowałam ją.

Susan to moja przyjaciółka ale czasem za dużo gada. No, ale cóż, kocham ją.

- Chodź na sklep bo słyszę klienta.- wydukałam



Susan’s POV



Wiedziałam, że związek Maddie z tym dupkiem Davidem skończy się źle, ale nie słuchała. Najchętniej to bym jej powiedziała „ A nie mówiłam!”, lecz tego nie zrobię bo to by ją zraniło.

- Ok. Chodźmy!- rzeczywiście już tam ktoś stał.

- W czym mogę pomóc?- spytałam

Boże! Pierwszy raz widzę tak przystojnego faceta. Zaraz mi się spodobał. Widziałam, że Maddie spogląda na tego drugiego.

- Ile kosztuje u was wzmacniacz? – powiedział ten drugi, niebieskooki blondyn, wyręczając kolegę wpatrzonego w moją twarz. Ja cała oblałam się rumieńcem a Meeg puściła mi oczko.

- Taki bardzo dobrej jakości 800zł a średniej jakości 500zł. – powiedziała Maddie.

Usiadłam na ladzie i zaczęłam się przyglądać temu wyższemu. Boski.

- Jak masz na imię? – spytał nonszalancko.

- Susan. – odpowiedziałam i zerknęłam ukradkiem na Maddie, po jej minie już widziałam że podoba jej się ten blondyn ale tłumi te uczuie. Wskazała na mnie i powiedziała
 – A to jest Maddie.


Maddie’s POV

Wszyscy w tym momencie spojrzeli na mnie. Tyle, że ten jeden zaraz wrócił wzrok na Sus.
- Ja jestem Louis a to Niall.
- Ładnie-zaczęła flirtować Sus.
Poszłam na magazyn pod pretekstem szukania wzmacniacza do gitary. Wszystko by stamtąd wyjść. Siedziałam tam chwile i wróciłam z wiadomością dla niejakiego Nialla.
- Mamy teraz na magazynie tylko…- nagle zaniemówiłam. Chłopak ordynarnie patrzył mi się na biust. Dosłownie pożerał mnie wzrokiem.
- Przestaniesz? – spytałam z ironią
Susan i tamten chłopak ciągle flirtowali.
- O co ci chodzi? – spytał bardzo aroganckim głosem
- Patrzysz mi się na cycki!
- No i?
- Przestań!!!- krzyknęłam poirytowana
-Mogę robić co chcę. – odwrócił się na pięcie i tylko zawołał tamtego i wyszedł.
Okropne i obrzydliwe. Ale on był naprawdę przystojny .  Co? Co ja wygaduję? Jestem strasznie zmęczona. Czas pracy minął mi szybko i prędko przyjechałam do domu. Wciąż chodził mi po głowie facet ze sklepu. Po paru godzinach poszłam pod prysznic i wskoczyłam do łóżka.