Prolog
Mgła. Słone łzy spływające jej z twarzy skapywały na jej
jeansy. Siedziała przy oknie i wtulała twarz w ręce. To co za niedługo miało ją
spotkać było tylko w połowie złe. Najgorsze było poczucie winy, ponieważ ona nie umiała go zostawić, ale nie umiała też z nim być.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz