This is the life

This is the life

niedziela, 23 listopada 2014

Rozdział 4



*następnego dnia, rano*

Susan’s POV

Strasznie się bałam o Meeg. Zaczęłam do niej dzwonić z samego ranka, ale nikt nie odbierał. Po chwili dostałam sms’a.

OD: Maddie.
Do: Sus

Spadaj -*

Spadaj, minus i gwiazdka oznaczało, że śpi. Mamy takie hasełka. Ona najczęściej to pisze. Ja częściej piszę : kwp – kac, wino, piwo. To trochę źle to o mnie świadczy, ale trudno.

Maddie’s POV

Zaczęłam się powoli budzić. Pierwszy raz od połowy września jestem szczęśliwa. Nawet nie zerkałam w bok. Czułam jego ramię oplatające mnie.
- Kocham Cię, David. – wyszeptałam.
Leżałam do niego, tyłem nie chciałam się odwracać bo bałam się że go obudzę. Cichutko i delikatnie się wyślizgnęłam spod jego ciężkiej ręki. Spojrzałam na telefon. Napisałam Sus szybkiego sms’a:

OD: Sus
Do: Maddie.

Wstałam :). David jest. :*

Podniosłam się z łóżka i nagle DUP !!! Gleba. Leżałam na ziemi. Głowa zaczęła mnie tak boleć jak nigdy. Powoli zaczęłam się podnosić. To co zobaczyłam pod swoimi stopami sprawiło, że o mało nie zwymiotowałam.
- Boże! Skąd to tu? – krzyknęłam na głos. Fuuuj. To była sperma. Usłyszałam jak David zaczyna się budzić. Odwróciłam się i zamarłam. Na łóżku nie było Davida. To był ten z klubu, jak mu tam? Niall! To co znalazłam na ziemi, i on w łóżku. To oznaczało, że ja. JA UPRAWIAŁAM Z NIM MIŁOŚĆ. Szybko wyszłam z pokoju.






Nie wierzę. Ja.. o boże.  Co ja zrobiłam?! Nagle zadzwonił ktoś do drzwi. Otworzyłam je, chciałam już nie żyć.
- Cześć Meeg. – powiedział czule. – Nie płacz. Mogę wejść?
Stałam w przedpokoju jak słup. Byłam tak zszokowana tym co się dzieje, że przestałam płakać. On sam wszedł i usiadł na sofie.
- Przeszkadzam? – powiedział
- Nn-iie. – wydusiłam. – Co ty robisz Dav?
- Chciałem Cię przeprosić, że odeszłam tak nagle. Nie jestem tu bo chcę z tobą być, ale czuję się po części winny i bardzo zależy mi na tym żeby z tobą pogadać i wytłumaczyć sobie kilka rzeczy. Ochłonęliśmy i… i myslę, że… Ktoś jest w sypialni? – przerwał
- Ymmm. Nie. To Lucky. – skłamałam z trudnością
Zaje… Super. Ten chłopak się budzi, a teraz David jest u mnie. Byle się tylko przekręcił na drugi bok.
- Na czym ja to? Aha, Maddie porozmawiamy o tym. Wytłumaczmy sobie.
Nagle drzwi z pokoju otworzyły się, a ja zdrętwiałam. Chłopak zaczął schodzić po schodach i stanął przed nami.



Niall’s POV

Obudziłem się i zszedłem zobaczyć gdzie jest ta dziewczyna. Nagle stoję przed nią i jeszcze jakimś chłopakiem.
- Ups. – powiedziałem bez przejęcia się. Widziałem jak w tym chłopaku krew się grzeje. Na moje twarzy widniał uśmiech. Nie raz było tak, że przespałem się z jakąś laską, a jej chłopak albo ojciec nas przyłapał, albo rano nas zobaczył. Uwielbiam te momenty. Widziałem jak tamten chłopak chce mi nawalić ale miedzy nami stała Meeg. On wstała mruknął coś w stylu „Nic się nie zmieniłaś”, spojrzał na nią ze złością i wyszedł. Ona podbiegła pod drzwi, które zatrzasnął jej przed nosem.


Dziewczyna zaczęła beczeć. Normalnie nie robiłaby to na mnie różnicy, ale to mnie zabolała. Chyba kurwa zgłupiałem.
- Księżniczko, nie płacz. – chwyciłem ją za ramiona i zacząłem powoli podnosić.
- Zostaw mnie! – wyrywała się. W pewnym momencie poczułem pieczenie na twarzy. Suka przesadziła. Chwyciłem ją mocno za rękę, aż jękła z bólu, rzuciłem na kanapę i wziąłem telefon z stolika.
- Styles, przyjeżdżaj. Na adres mojej komórki. – powiedziałem ostro.


---------------------------------------
I co? Jak myślicie co sie będzie działo?
Zachęcam do komentowania :)












2 komentarze:

  1. OMG, no nieźle xd
    next next next next

    OdpowiedzUsuń
  2. smutno mi polubilam maddie :(
    POPROSZE O NEXTA

    OdpowiedzUsuń