Rozdział 12
* cztery dni później, poniedziałek*
Niall’s POV
Obudziłem się obok mojej pięknej księżniczki.
- Wygląda tak słodko jak śpi. – pomyślałem
Mógłbym patrzeć na nią całymi dniami. Jest śliczna, a co
najważniejsze jest moja.
- Psssyt. Psssyt.
Obejrzałem się za siebie. Lucy mnie wołała. Wstałem z łóżka
i wyszedłem, jak zwykle zamykając za sobą drzwi. Nie chcę aby powtórzyła się
taka sytuacja jak ponad tydzień temu, tym razem za to, że nie zamknąłem drzwi.
Teraz to chyba zwyczaj, że nie wracam do mojego prawdziwego domu albo śpię na
piętrze tylko z nią.
- Co chcesz?
- Czy jak pojedziecie na tą całą akcje, razem z Zayn’em,
będę mogła porwać Maddie na miasto na małe zakupy z Perrie? Sus zostanie
pilnować „domu”. Meeg nie może chodzić co 2 dni w tych samych ciuchach. No i
wiesz kupimy jej wiesz… takie babskie rzeczy.
- No ok. My wracamy około 18. Mam nadzięję, że przez 8
godzin się wyrobicie bo jak nie to wiesz czym to grozi.
- Tak wiem. Powiem Zayn’owi, o ile będzie pytać, że sama
byłam na tych zakupach. Chcę jechać z nią bo paru rzeczy nie wiem.
- Dobra. My wychodzimy za godzinę. Po za tym, kto jest?*
- Tylko ja, Perrie, Susan i Lou. Liam już wyjechał do
Ameryki na te całe wyścigi. Reszta jest w barze w centrum. Wiesz tym z
dziwkami.
Ostatnie zdanie powiedziała oschle. Chyba bolało ją, że
Harry tez tam jest. Ja wiem swoje, poszedł tam tylko dlatego, żeby Zayn nie
dziwił się jego zachowaniu.
Poszedłem szybko do salonu napisałem na karteczce, że nie
będzie mnie w domu i, że dzisiaj zajmie się nią Lu. Wróciłem do korytarze i
dałem to Lucy.
- Daj to Maddie.
Skinęła głową. Ja szybko ubrałem się, umyłem i pojechałem do
chłopaków.
Lucy’s POV
Nie powinnam czytać co Niall napisał Maddie w tym liściku,
ale mnie pokusiło. Poszłam do Perrie, która była na górze w łazience. Pokazałam
jej karteczkę.
- Urocze co nie?
- Nie myślałam, że
Niall kiedyś się zakocha. Ta dziewczyna spadła mu z nieba.
* parę minut póżniej
*
- Maddie… Budzimy się. – szeptałam – Meeg…
- Ile jeszcze będziemy tu stać? – spytała widocznie znudzona
Perrie
- Az się obudzi.
Perrie podeszła do stolika i …
- Ups. – powiedziała to niby niewinnie
Taa… To w jej stylu, ale poskutkowało. Maddie automatycznie
podniosła ja pokazałam jeszcze Perrie język i odwróciłam się do Maddie.
---------------------------
Przepraszam!!! Tak dawno nie dodałam żadnego rozdziału :(
Ale za to mam małą niespodzianke dla
tych którzy lubia czytać ten ff :D

OOOOOoooooo boże!!! Jesteś genialna! Ja jestem fanką Little mix i jestem bardzo szczęsliwa że jest tutaj Perrie.!
OdpowiedzUsuń