This is the life

This is the life

środa, 31 grudnia 2014

Rozdział 55



Tessa’s POV

*26 maj-Dzień Matki, 840*

Wychodziłam powoli na środek klasy, zaginając rogi kartek mojego wypracowania. Bardzo nie chciałam tego czytać, ale nie chciałam dostać pały i to jeszcze przed William’em.
Gdy stałam już pod tablicą zerknęłam niepewnie na nauczycielkę, a ona wykonała zamach ręką oznaczający „Możesz czytać”.
Wzięłam głęboki oddech.
-Ymmm..- zająkałam się i zerknęłam w notatki. – Dzisiaj jest piękny dzień- Dzień Matki.

*2 min później*
Odwróciłam się w stronę biurka, z trudem powstrzymując łzy, i wyczekiwałam odpowiedzi nauczycielki.
- Dobrze, trójka z plusem.
- Co? – podniosłam delikatnie głos.
- Proszę nie podnosić głosu i usiąść na miejscu! – podniosła się z krzesła.
Szybkim krokiem podeszłam do ławki, chwyciłam zeszyt i podręcznik. Wybiegłam z sali. Gdy byłam już na korytarzy krzyczałam:
- Bezduszna jędza! Wywłoka!
Nawet nie wiedziała ile musiałam mieć odwagi żeby o tym mówić.
Siedziałam na ziemi pod moją szafką wycierając łzy w rękaw.
-  Zdzira! – krzyczałam dalej.
Nagle zadzwonił dzwonek. Podniosłam się szybko z zimnych kafli i wytarłam jeszcze raz policzki. Na korytarz zleciało się mnóstwo dzieci. Otworzyłam szafkę, wsadziłam podręcznik razem z zeszytem i wyjęłam worek na w-f.
- Zgubiłaś coś.
Na ten głos przeszedł mnie dreszcz. Odwróciłam się, a przede mną stał William.
- Wypadło gdy wychodziłaś z klasy. – ciągnął dalej.
- Dzięki. – wydukałam i wyjęłam rękę po moją własność.  Jednak Will ciągle stał przede mną i uśmiechał się.
- Will, mogę to dostać? Nie czuję się zbyt dobrze. – dalej trzymałam otartą dłoń czekając na zwrot.
- A umówisz się ze mną do kina? Dzisiaj? Po szkole? –pytał mnie a ja czułam jak czerwienieję.
- Will przepraszam ale źle się… - nie dokończyłam ponieważ schował moją własność do kieszeni i wzruszył ramionami. Otworzyłam szeroko buzię żeby coś powiedzieć, ale on w tym momencie uśmiechnął się i powiedział:
- To jak? Idziemy?
Stałam chwilę cicho starając się nie zarumienić.
- No dobra. Na co idziemy?
- Myślałem o „Avatar”. – przewał na chwilę i wtrącił. – O której kończysz?
- Ymmm.. odwróciłam się w stronę szafki, wygrzebałam piórnik. – O 1430.
- Ja też. – zaczął wygrzebywać z kieszeni rękę. – Proszę.
Po tych słowach puścił mi oczko.
O.MÓJ.BOŻE.
William James Nixon, najładniejszy chłopak w szkole, chce umówić się ZE MNĄ! Chyba zemdleję.
- Co teraz masz? – spytał wyrywając mnie z moich myśli.
- Ymm.. w-f. – wymamrotałam.
- Ja mam chemię… więc idę na górę. – przy tym wykonał gest ręką.
- A ja idę na dół. – uśmiechnęłam się.
- Tooo… Do zobaczenia po szkole. – znów puścił oczko i odszedł.
Stałam jeszcze chwilę wryta. Usłyszałam dzwonek i zbiegłam szybko na pierwsze piętro.


*9 godzin później*

- Najbardziej podobał mi się moment kiedy Jake jako avatar biegł i to wszystko się tak podświetlało. – robiłam przy tym ruchy rękami. – I to jak oni się zbuntowali…
- Dlaczego tak bardzo cię to zabolało? – nie pozwolił mi skończyć.
- Nie rozumiem. Co mnie zabolało?
- Wtedy w klasie. Dlaczego tak zareagowałaś?
Szliśmy wtedy parkiem blisko kina. Nie wiedziałam co powiedzieć. Wzięłam głęboki oddech.
- Proszę nie rozmawiajmy o tym. – wyszeptałam.
- Tess, wiem co się stało. Podejrzewam… Nie martw się. Nie myśl o tym.
Do oczu napłynęły mi łzy. Nagle Will złapał mnie za rękę. Zdrętwiałam. Po ciągnął mnie delikatnie do przodu i udawał jakby nigdy nic.
https://31.media.tumblr.com/ee2282bf6ba2afd0e9c721783d824b5c/tumblr_mzisyqh0eY1t44y3jo1_500.gif
- Daleko do ciebie do domu?
- Co­?! - podniosłam minimalnie głos.
- Chcę cię odprowadzić. Do domu.
No i teraz taki mały dylemat. Dom czy "dom". Pewnie w domu nikogo nie ma chyba, że Liz i Ann. No a ni mogę iść z nim do "domu" bo wtedy miałby kłopoty.
- Yhmmm... Jakieś 15 minut. Ale wiesz.. nie musisz mnie odprowadzać. 

*12 minut później*

- Jesteś taka piękna. Taka śliczna. Taka dobra.
- Nie mów tak, nie znasz mnie do końca. - czułam jak się rumienię.
- Panno Horan, chcę cie teraz pocałować.



-----------------------------------------------
Przepraszam was za tą przerwę w fanfiction, ale jakoś tak wyszło.
Powiem tylko tyle, że zbliżamy się do końca, a nawet jestesmy bardzo blisko.
Ale proszę sie nie martwić, mam juz pomysł na następny ff :)

7 komentarzy:

  1. onie. nie wierze ze ona. ze madd, nie wazne. super, piss dalej, masz talent korzystaj z niego. bardzo chciałabym cie przytulic i powiedziec jak bardzo cie nienawidze ze usmiercilas Maddie ale jeszcze nie wiem. w sumie ty wszytsko umiesz tak bardzo zaplanowac ze cos moze sie wydarzyc. i jeszcze słucham sobie "they dont know about us" no placze i wgl przezywam to jak nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham Cię :-( i nie płacz... Będzie dobrze...

      Usuń
  2. To takie smutne. DLACZEGO MADDIEeee?!
    :(((((((((((( ~ Alicja S. :((((((

    OdpowiedzUsuń
  3. Czoooo..?? Maddie nie żyje :'( (tak zrozumiałam) ale co z Niallem <3 i z resztą One Direction.. i dziewczyn i tymi bliźniakami Harrego..?? Ale super piszesz i nie mogę się doczekać kolejnego <3 <3 ~ Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak to .? :o To Maddie nie żyje ?? :o ?! :c

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej czekaj, bo ja sie pogubiłam.. Ta Tessa to jest córka Nialla i Maddie czy to już jest nowe FF ? o.O

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy next.. nie mogę się już doczekać.. pls daj next.

    OdpowiedzUsuń