Maddie’s POV
- Lu, dzisiaj w nocy 4 razy budziłam się do toalety, a głowa
boli mnie nadal. Na dodatek patrz to! – powiedziałam i podwinęłam nogawkę moich
spodni.
- Mam też takie coś na udzie.
- Maddie, Zayn dzisiaj jedzie z Perrie do Chelsea (czyt.
Czelsi) na parę dni. Wyjeżdżają za nie całą godzinę. Potem pojedziemy do
lekarza. Może masz uczulenie na nasienie, powinnaś brać jakieś tabletki. –
powiedziała, uśmiechnęła się i wyszła. Niall’a
już nie było. Właściwie to nie wiem gdzie pojechał. Nigdy nie mówi gdzie
jedzie.
*45 minut póżniej*
- Papa. Załatwcie co macie i wracać mi z powrotem. –
powiedziała żartobliwie Lu
- Papa. Przyjedziemy za kilka dni, myślę, że nie dłużej niż
tydzień. – pomachała nam ręka, posłała całusa i wsiadła do auto. Pojechali.
Pewnie chcą trochę odpocząć.
- Zbieraj się zaraz jedziemy. – mówiła zamykając drzwi.
Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i ubrałam się.
Zastanawiałam się gdzie jest Sus. Lucy powiedziała, że pojechała gdzieś z
Niall’em.
Wyjechałyśmy z jakiegoś pustkowia, czyli „mieszkam” na zadupiu. Rozmawiałyśmy o tym co się ze mną
dzieje. Nim się obejrzałam byłyśmy już pod przychodnią. Weszłyśmy do środka,
nie zarejestrowałam się. Powiedziałam, że przyjechałam do rodziców na święta i
zaraz wyjeżdżam. Przed nami były dwie osoby. Czekałyśmy 15 minut, aż lekarz
zapytał czy ktoś jeszcze no i wtedy Lucy klepła mnie w ramię. Lekarz zbadał
mnie dokładnie, zaprowadził do punktu pobrań. Badania moje krwi, na prośbę
lekarza, zrobili od razu.
Nie wiedziałam, że takie coś może mnie spotkać.
-----------------------------
Kruciutki , ale jeżeli bedą komy to dodam 21
bo jest już prawie napisany :)
Liczę na was, to bardzo motywuje :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz