This is the life

This is the life

sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 50



Rozdział 50

- KURWA! Pomóżcie!!! – krzyczałem na cały głos dobiegając do drzwi. Jednym kopem wyjebałem drzwi. I gdy już miałem schylić się ku podłodze i zacząć ją ratować, stałem wryty w drzwiach.
- Nie odchodź ode mnie. Nie wychodź. Zostań ze mną. Na zawsze.
Otworzyłem tylko szeroko usta i zastanawiałem się czy ja zwariowałem i czy mam omamy, czy to co widzę przed sobą to prawda.  
- Tak. Możesz.
Stała tak po prostu przede mną, już nie nago, i czekała na moją reakcję.
Zanim przekalkulowałem wszystko w głowie i domyśliłem się co „mogę”, ona podeszła do mnie z czerwonym pudełeczkiem w ręce i powiedziała:
- Proszę załóż.
Nigdy wcześniej nie byłem tak szczęśliwy. Wybuch radości na mojej twarzy uświadomił mi, ze tak chcę żyć, póki się da. Przeniosłem wzrok na monitor.



- Nigdy więcej tak nie rób, ok? – powiedziałem z uśmiechem i jeszcze odrobiną strachu
- Tak. Przepraszam.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też.
Te słowa, a raczej w jaki sposób je powiedziała sprawiły, że nie pragnąłem niczego więcej niż samej jej.

Maddie’s POV

Pomysł z szybkim odpięciem siebie od aparatury był bardzo dobry. Udowodniłam soma sobie, że nie znajdę nikogo lepszego od niego. Kocham go i chcę z nim być do póki będę umiała.
- Założysz? – powiedziałam i skinęłam na pudełeczko.



Nie odpowiedział tylko uśmiechnął się, chwycił moją rękę i wsunął pierścionek na palec.



- Obiecaj, że nie będziesz o tym myśleć.
- O czym? – wiem, że znał odpowiedź tylko chciał usłyszeć to z moich ust.
- O nas. O mnie. O tym co będzie się dziać.
- Wiesz, że to nie możliwe.
- A jednak. – odpowiedziałam powstrzymując łzy. – Udowodnij mi, że dobrze zrobiłam, że ta decyzja jest dobra, że nie będę cierpieć, a raczej, że ty nie będziesz.
- Postaram się. – podszedł do mnie, chwycił w pasie. – Nie pozwolę na to.
Tak właśnie powiedział to o czym tak bardzo nie chciałam myśleć. Jedyne co było dobre to to, że wiedział. Wiedział co się stanie i jak.

*wieczór*

Siedziałam na kolanach mojego księcia i bawiłam się jego włosami.
- Porozmawiajmy, tak szczerze. – wyrwał mnie z moich przemyśleń.
- Dobrze. O czym chcesz rozmawiać? – powiedziałam niepewnie
Chwycił mnie za rękę i wpatrywał się w pierścionek.
- Dlaczego David z tobą zerwał? – mówił nie odrywając wzroku od mojej dłoni
- Naprawdę? Nie mamy innych rzeczy do obgadania?
- Powiedz. – nalegał.
Wzięłam głęboki oddech.
- Myślałam, że David mnie zdradza z koleżanką z jego biura. Postanowiłam, że umówię się z nią do klubu i porozmawiamy. Upiłam ją i zaczęłam wypytywać o to jak jest między nią a Davidem, powiedziała, że ostatnio uprawiali gorący seks. – na te słowa czułam jak jego ciało się spięło. – Emm… Pomyślałam, że odwiozę ją do jej domu i znajdę sobie jakiegoś faceta. Nie znalazłam. Pojechałam do Charlie’go. Przegadaliśmy całą noc, mówiłam mu co zrobił mi David. O 12 w nocy przyszedł Patric, jego chłopak, i doradził mi żebym rano udawała, że nigdzie nie byłam i wiesz takie jak w filmach jak ktoś kogoś zdradza. Rankiem pojechałam do domu i niby to przypadkiem strąciłam szklankę z stolika nocnego. Pokłóciliśmy się. Powiedział, że nie przespał się z Sophia tylko ona to zmyśliła, a ja nie miałam odwagi przyznać się, że również go nie zdradziłam. A następne rozdziały już znasz.
- W twoim życiu pojawia się przystojny… nie, niezwykle przystojny niebieskooki blondyn, który zawraca ci w głowie. - powiedział
Oboje wybuchliśmy nieposkromionym śmiechem. Wtedy pomyślałam, że chciałabym widzieć nas za 30 lat, siedzących obok siebie i śmiejących się. Uśmiech z mojej twarzy znikł.
- Uuuu… Co ty się dzieje? – powiedział Harry.
- Cześć. Co tam? – zapytałam i jakoś od razu się uśmiechnęłam na jego widok. Wiedziałam, że na tych osobach zależało mi najbardziej.
- Dobrze, ale trochę się zmieniło.
Wtedy przez drzwi weszła Lu. Tak się za nią stęskniłam.
- Hej! – mówiłam jeszcze normalnie. - HEJ! CO TO?! TO?! O BOŻE!
- Cieszysz się?
- Bardzo! Matko, to.. to jest niesamowite. – zaczęłam ciężej oddychać na widok delikatnie wypchniętego brzucha.
- O! Co ja widzę?! Ładny. – złapała mnie za rękę.
Zaczęłam szybko mrugać i ciężej oddychać a moja dłoń trząść się tak, że prawie nie przewróciłam kucającej przy fotelu Lu.
- Maddie? Wszystko okej? – zapytał czule Niall
- Taa… - coś w gardle nie pozwoliło mi dokończyć.
Wstałam szybko, ale nie zdążyłam wyjść.



Wyprostowałam się i spojrzałam na resztę.
- Przepraszam. – wyszeptałam.
- Lu, Harry, idźcie może no dół. Meeg powinna się już położyć.

--------------------------------
Fiuuu całe szczęście Maddie żyje!!!! W rozdziale 48
bardzo ciężko zastanawiałam się nad jej losem ale postanowiłam,
że 49 będzie tak jakby umarła a w 50 jednak nie :)
Pewnie czekacie na 51 więc lecę pisać
Czekam na wasze opinie w komach
4 komy i dodam jak napiszę :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz