Maddie’ POV
To, że pogodziłam się z Sus dobrze na mnie wpłynęło. Wiem
tylko, że jeszcze płaczę przez sen, to zawsze mówi mi Niall. Przyzwyczajam się
do myśli, że tak się stało, ale chciałabym je mieć z nim, wychować. Cóż, tak
miało być, ale gdy o tym długo myślę nadal napływają mi do oczu łzy.
Postanowiłam się odważyć spytać dziewczyn czy mogę skorzystać z laptopa.
- Jasne, ale chyba nie masz zamiaru robić czegoś no wiesz…
- Nie, spoko. Wejdę tylko na fb żeby nie było, że umarłam, a
potem jeszcze coś sprawdzę.
- Ok. – odpowiedziała Perrie
Poszłam więc do salonu. Tam siedział Lou i oglądał mecz, gdy
mnie zobaczył automatycznie oblał się rumieńcem. Usiadłam koło niego.
- Podałbyś laptopa? Dziewczyny pozwoliły.
- Jasne masz, tylko pamiętaj żebyś się przy Zayn’ie nie
wypaplała.
Skinęłam głową i włączyłam sprzęt. Weszłam na fb,
przeleciałam wzrokiem przez stronę główną i wylogowałam się. Postanowiłam, że
obrócę się tak żeby nikt nie widział czego szukam.
Nie zdążyłam na nic kliknąć bo zawołała mnie Lu. Wyłączyłam
karty i usunęłam to z historii. – Już idę. – podeszłam do kuchni. Ku mojemu
zdziwieniu Lu coś gotowała, zawsze gotowała albo Sus albo Perrie.
- Co chcesz na obiad? Udko z kurczaka czy pałkę?
-Yyymmm, pałkę.
- Sprawdziłaś już co chciałaś?
- Tak. – skłamałam. – A tak w ogóle to masz może coś na ból
głowy i no wieesz… biegunkę.
- Tak, powinno być w mojej torebce w korytarzu. A czemu? Źle
się czujesz?
- Tak, czuję się tak od momentu kiedy się dowiedziałam,
myślałam, że to przez ciążę.
- Jeżeli to był tydzień i dziecko miało też tydzień to nie
mogło być to. Może powinnyśmy iść do lekarza?
- Jeżeli się pogorszy to ci powiem, wtedy pójdziemy teraz
się nie martw. Może to zwykłe przeziębienie albo grypa. To o której jest obiad?
- Niestety jak chłopcy przyjdą, będziesz musiała już być w
pokoju.
*1 godzinę później*
- Mmmm, dziękuję – powiedziałam z dużym uśmiechem.
- Smacznego. – powiedziała Sus. – Niall nawet się nie pytam
czy chcesz, tylko ile chcesz?
- Dużo. – mówił rozradowany
Siedzieliśmy razem w pokoju, Susan przyniosła nam obiad
ugotowany przez Lu. Był dobry, naprawdę. Gdy zjedliśmy poszłam do toalety
dołączonej do mojego pokoju. Po drodze z szafy wzięłam sukienkę, która nie
dawno dała mi Lu bo jej była za mała. Na początku nie miałam lustra, ale Lu i
Perrie porozmawiały z Zayn’em żebym mogła jednak je mieć. Mam teraz duże od
sufitu do ziemi. Gdy zaczęłam się przebierać coś przykuło moją uwagę. Małe
czerwone plamki na moim udzie. Pomyślałam, że to zwykła wysypka, ale zdziwiło
mnie to że miałam ja też na oby dwóch łydkach.
- Niall podasz mi te jasne jeansy i białą koszulkę?
- Jasne. – wszedł do toalety ubrania położył na toalecie, a
mnie chwycił za biodra. Zaczął mnie całować.
Czułam, że zaczyna zdejmować mi majtki.
- Niall, nie nie jestem gotowa. Przykro mi.
On odszedł ode mnie z zażenowaną miną. Nie chciałam tego
robić ponieważ mógłby zauważyć wysypkę albo i się zarazić. Na szczęście miałam
dobrą wymówkę.
----------------------------
Poszło szybciej niż myslałam
z 20 rozdziałem :D
Nie martwi was ta wysypka u Maddie?
Bo mnie troszke :)
Ok, no to komentujcie
i piszcie swoje opinie na temat This is the life
one bardzo motywują :D
Trafiłam na to ff przez przypadek, ale nie żałuje. Jest suuuper :) Jeszcze fakt, że tak szybko dodajesz nowe rozdziały. Naprawdę mi się podoba ;* Nie mg doczekać się następnego, <3 ~Justyna ;**
OdpowiedzUsuńTo miłe. Bardzo <3 Dziękuję :*
Usuń