This is the life

This is the life

wtorek, 2 grudnia 2014

Rozdział 20



Maddie’ POV

To, że pogodziłam się z Sus dobrze na mnie wpłynęło. Wiem tylko, że jeszcze płaczę przez sen, to zawsze mówi mi Niall. Przyzwyczajam się do myśli, że tak się stało, ale chciałabym je mieć z nim, wychować. Cóż, tak miało być, ale gdy o tym długo myślę nadal napływają mi do oczu łzy. Postanowiłam się odważyć spytać dziewczyn czy mogę skorzystać z laptopa.
- Jasne, ale chyba nie masz zamiaru robić czegoś no wiesz…
- Nie, spoko. Wejdę tylko na fb żeby nie było, że umarłam, a potem jeszcze coś sprawdzę.
- Ok. – odpowiedziała Perrie
Poszłam więc do salonu. Tam siedział Lou i oglądał mecz, gdy mnie zobaczył automatycznie oblał się rumieńcem. Usiadłam koło niego.
- Podałbyś laptopa? Dziewczyny pozwoliły.
- Jasne masz, tylko pamiętaj żebyś się przy Zayn’ie nie wypaplała.
Skinęłam głową i włączyłam sprzęt. Weszłam na fb, przeleciałam wzrokiem przez stronę główną i wylogowałam się. Postanowiłam, że obrócę się tak żeby nikt nie widział czego szukam.

Nie zdążyłam na nic kliknąć bo zawołała mnie Lu. Wyłączyłam karty i usunęłam to z historii. – Już idę. – podeszłam do kuchni. Ku mojemu zdziwieniu Lu coś gotowała, zawsze gotowała albo Sus albo Perrie.
- Co chcesz na obiad? Udko z kurczaka czy pałkę?
-Yyymmm, pałkę.
- Sprawdziłaś już co chciałaś?
- Tak. – skłamałam. – A tak w ogóle to masz może coś na ból głowy i no wieesz… biegunkę.
- Tak, powinno być w mojej torebce w korytarzu. A czemu? Źle się czujesz?
- Tak, czuję się tak od momentu kiedy się dowiedziałam, myślałam, że to przez ciążę.
- Jeżeli to był tydzień i dziecko miało też tydzień to nie mogło być to. Może powinnyśmy iść do lekarza?
- Jeżeli się pogorszy to ci powiem, wtedy pójdziemy teraz się nie martw. Może to zwykłe przeziębienie albo grypa. To o której jest obiad?
- Niestety jak chłopcy przyjdą, będziesz musiała już być w pokoju.

*1 godzinę później*

- Mmmm, dziękuję – powiedziałam z dużym uśmiechem.
- Smacznego. – powiedziała Sus. – Niall nawet się nie pytam czy chcesz, tylko ile chcesz?
- Dużo. – mówił rozradowany
Siedzieliśmy razem w pokoju, Susan przyniosła nam obiad ugotowany przez Lu. Był dobry, naprawdę. Gdy zjedliśmy poszłam do toalety dołączonej do mojego pokoju. Po drodze z szafy wzięłam sukienkę, która nie dawno dała mi Lu bo jej była za mała. Na początku nie miałam lustra, ale Lu i Perrie porozmawiały z Zayn’em żebym mogła jednak je mieć. Mam teraz duże od sufitu do ziemi. Gdy zaczęłam się przebierać coś przykuło moją uwagę. Małe czerwone plamki na moim udzie. Pomyślałam, że to zwykła wysypka, ale zdziwiło mnie to że miałam ja też na oby dwóch łydkach.
- Niall podasz mi te jasne jeansy i białą koszulkę?
- Jasne. – wszedł do toalety ubrania położył na toalecie, a mnie chwycił za biodra. Zaczął mnie całować.






Czułam, że zaczyna zdejmować mi majtki.
- Niall, nie nie jestem gotowa. Przykro mi.
On odszedł ode mnie z zażenowaną miną. Nie chciałam tego robić ponieważ mógłby zauważyć wysypkę albo i się zarazić. Na szczęście miałam dobrą wymówkę.



----------------------------
Poszło szybciej niż myslałam
z 20 rozdziałem :D
Nie martwi was ta wysypka u Maddie?
Bo mnie troszke :) 
Ok, no to komentujcie
i piszcie swoje opinie na temat This is the life
one bardzo motywują :D

2 komentarze:

  1. Trafiłam na to ff przez przypadek, ale nie żałuje. Jest suuuper :) Jeszcze fakt, że tak szybko dodajesz nowe rozdziały. Naprawdę mi się podoba ;* Nie mg doczekać się następnego, <3 ~Justyna ;**

    OdpowiedzUsuń