Niall’s POV
*ranek*
- Maddie proszę połóż się.
- Nie, ja chcę wyjść.
- Meeg powinnaś
odpoczywać! – podniosłem głos.
- Niall, ja chcę czuć życie, chcę żyć. A teraz mnie wypuść!
Stałem w drzwiach z rozłożonymi rękami i rozkraczonymi nogami.
Jeszcze parę godzin wcześniej leżałem w salonie na kanapie i próbowałem usnąć.
Nie wiedziałem co ze sobą robić więc poszedłem na górę, do miejsca gdzie leżała
Maddie. Pocałowałem ją w czółko i usiadłem na fotelu koło niej. Patrzałem
jeszcze chwilę na nią aż zmorzył mnie sen. Obudziłem się o 7 i zszedłem na dół
żeby zjeść kanapkę. Nagle po domu rozległ się okropny dźwięk. Byłem pewien,
że…że…nie umiem tego powiedzieć. Pobiegłem na górę. No i teraz stoję w drzwiach
i błagam ją żeby się z powrotem położyła. Dźwięk nie ustał. Oderwała wszystkie
przewody, kable i inne pierdoły. Uspokoiłem się na parę sekund i znowu
zdenerwowałem.
- Maddie połóż się! – zacząłem krzyczeć. Usłyszałem, że pod
„domem” ktoś parkuje.
- Nie! Daj mi wyjść! – krzyczała po mnie.
Nie miałem zamiaru trzymać jej tam na siłę. Nie rozumiem
tylko dlaczego nagle zaczęła się tak zachowywać. Opuściłem jedną rękę i
dostawiłem nogę do drugiej. Gdy już mnie minęła obróciłem się za nią.
- Maddie?
- Tak? – przystanęła i odwróciła się w moją stronę. Podszedłem
do niej wolnym krokiem. Chwyciłem w pasie i przyciągnąłem do siebie.
- Kochasz mnie? – spytałem. Zignorowała mnie. Chciałem coś
jeszcze powiedzieć, ale zwróciłem uwagę na jej wzrok. Był… Boże, on był taki
dziwny. Patrzała się na mnie inaczej. Zawsze patrzała jakby mnie kochała coraz
bardziej, a teraz…Teraz patrzała na mniez pożądaniem, jak dziwka.
Podobało mi się to i nie. Nie wiedziałem co o tym myśleć.
Maddie’s POV
Moje zachowanie było dziwkarskie, ale o to mi chodziło. Chcę
mieć, wszystko i być wszystkim oraz spróbować wszystkiego.
- Niall? Mogę zajarać?
- Co ci odbiło?
Nagle po schodach do góry weszła Lucy.
- Hej, ale co ty tu robisz? – spytała zdziwiona
- Powiem ci później. – odpowiedziałam nie odwracając się w
jej stronę. Niall stał ciągle wryty. Chyba zdziwił się moim pytaniem.
- Maddie, nie ma mowy. Nie zrobisz tego.
- Nie zabronisz mi. – wyrwałam się z jego uścisku, złapałam
Lu za rękę i pociągnęłam za mną. Zeszłyśmy do salonu. Tam siedział Harry. Gdy
mnie zobaczył uśmiechnął się.
- Jak się czujesz? – spytał czule
- Dobrze. – odpowiedziałam
- Harry czy mógłbyś wyjść? – spytała Lu poczym Harry wstał i
kiedy miał już wyjść:
- Harry, czekaj.
- Co?
- Masz coś mocnego? – spytałam z uśmiechem
- Tak, a co chcesz dzisiaj coś porobić? Pijemy czy jaramy? –
spytał ironicznie. Myślał, e żartuję.
- To i to. Jest…? 18. No to za 2 godziny siedzimy tu wszyscy
razem i się bawimy.
- Meeg?! Co ty wygadujesz – oburzyła się Lucy
- Zaraz ci wytłumaczę. – zwróciła się do Lu. – To co Harry?
Zorganizujesz wszystko?
- Jasne. To za 2 godziny impreza. – Lu patrzała na nas z zdziwieniem
i niedowierzaniem.
------------------------------
Uuuu... Madzia się zmienia :)
Ciekawe jak? (ja wiem :3)
Komentujcie i piszcie jak wam się podoba
jeżeli będą komy ( bynajmniej 3)
to dodam 3 rozdziały bo już mam napisane :*

Hahah XD Oj, Maddie co Ty znowu wymyśliłaś XD Super ;* ~Justyna ;**
OdpowiedzUsuńSuper <3
OdpowiedzUsuńDawaj następny!!!<3
OdpowiedzUsuńCudowne jest to opowiadanie *.* Daj następne rozdziały <3 Bardzo mi się właśnie to podoba, że bardzo często dodajesz nowe <3 :)
OdpowiedzUsuń