This is the life

This is the life

sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 42



Rozdział 42


Maddie’s POV

Postanowiłam, że zaplanowanekałam z tym 3 dni. Szłam ulicą, nie byłam pewna czy szłam w dobrą stronę, ale cos mnie tam ciągnęło. Chciałam, żeby zwyczajnie otworzył mi dzrwi przytulił i powiedział, że wszystko będzie ok. W więcej niż połowie drogi, tak myślałam, stanęłam na środku dróżki w lesie. A co będzie jak powie nie? Jestem straszną egoistką. Myślę tylko o sobie. Ja go skrzywdziłam, a teraz po pół roku chcę tak po prostu wrócić i jeszcze mam nadzieję, że on mi wybaczy! Jestem idiotką. Słyszałam, że za mną jedzie jakieś auto. Odwróciłam się i…

*jakiś czas później*

Siedziałam na jakimś krześle. Głowę miałam odchyloną w bok. Czułam okropny ból z boku głowy i w pobliżu ucha. Chciała się złapać zobaczyć czy mam obrzęk, lecz coś zatrzymało moją rękę. Dopiero wtedy dotarło do mnie co się dzieje. Ktoś mnie porwał i jestem w jakimś okropnym obleśnym pokoju. Był pomalowany na czerwona i światła były czerwone. Nagle ktoś wszedł do pokoju.
- Cześć śliczna. Jak tam Horan?
- Nie znam go. – mówiłam nie okazując moich emocji.
- Nie? No cóż, ale ja znam. To wystarczy. Myślę, że oddałby dużo, żeby nie robić ci krzywdy.- uśmiechnął się podle nachylając się nade mną. Splunęłam mu w twarz.
- Dziwka! – popchnął moje krzesła tak, że upadłam z nim za matę za mną.
- Twój kochany Horan, będzie musiał mi dużo zapłacić, żeby mnie nie poniosło. – szeptał mi do ucho niby to uwodzicielsko, ale nawet nie pomyślałam o tym, że tak by to miało zabrzmieć.
- To co? Co mam mu powiedzieć? – nie odpowiadałam. Za drzwi dobiegał jakiś głos:
- Bieber, jedziemy zawieść ten list do Horana.

------------------------------------------
Justin porwał Maddie!  O.o
Aha i jeżeli jesteś beliber nie obraź się za to
Co będzie w następnych rozdziałach bo
Mam już zaplanowane :)
Jeżeli będzie dużo komów to dzisiaj a wieczór 
Pojawi się nowy rozdział albo i 2 :*

5 komentarzy: