https://www.youtube.com/watch?v=kxVUee4WsoA
(zacznij czytać od momentu kiedy będzie śpiewać)
Maddie’s POV
- Znaczyyy… - nie wiedziałam co mam powiedzieć. Czułam, że w
tym momencie narastają kłopoty. Musiałabym w tym momencie wszystko tłumaczyć.
Znowu chcę uciec, nie umiem patrzeć mu w oczy. To co mu zrobiłam było złe, ale
wiem, że to co zrobię po zostaniu z nim będzie gorsze.
- Madd… - mówił zdrobniale. – Połóż się. Porozmawiamy później.
Co?! „ Porozmawiamy później”?! On ma mi coś do powiedzenia
czy może wyczuł, że ja coś ukrywam?! Boję się. Nawet nie wiedziałam kiedy
usnęłam.
*30 minut później*
Zaczęłam się przebudzać.
- Zostań. Nie wychodź. – wyszeptałam widząc że wstaje
- Na pewno?
- Na pewno. Niall? Proszę usiądź obok mnie.
Położył się obok mnie uważając aby nie pozrywać „kabli” od
aparatury.
- Nie było cię. – stwierdził zatroskany.
W jego głosie wyczułam ten żal do mnie, którego tak bardzo
się bałam. Wyczułam ten ból, który tym zdaniem mi przekazał.
- Niall… Bo tak nie może być. Wiesz, że … Nie umiem tego
wytłumaczyć! – oparłam głowę z powrotem o poduszkę i zamknęłam oczy. Tak nie
musiałam patrzeć na niego.
- Niall bo ja… ja miałam innych. Uprawiałam z nimi seks. Mieli
być tobą, mieli mi ciebie zastąpić. – nie widziałam jego reakcji, nie chciałam
otwierać oczu. - Bo ja nie umiałam zapomnieć, dlatego bo to ciebie chciałam,
ale już cię nie było. Bo taka była decyzja żeby cię nie ranić, była dobra, a
teraz jestem znowu tutaj. I cię zranię, bo nie umiem tego powstrzymać. To samo
się tak dzieje, a ja mogę tylko czekać. Byłeś tak daleko. Nie było cię, a ja
nie jestem odpowiednia dla ciebie.
- Nie rozumiem. – stwierdził
- Małżonkowie przy ołtarzu obiecują sobie trzy rzeczy; razem
na wieki, w zdrowiu i chorobie i stworzenie rodziny. Nie mogę ci tego
zaoferować. Jestem okropna! Jak ja mogę ci to robić!
- Maddie, ty mi wystarczasz taka jaka jesteś. Jesteś silna,
jesteś piękna, jesteś dobra.
- Nie, nie jestem. – wybuchłam nieposkromionym płaczem.
Niall’s POV
Z jej pięknych brązowych oczu popłynęła lawa łez. Uświadomiłem
sobie czemu odeszła. Nie mogłem uwierzyć, że zrobiła to „dla mnie”.
- Chciałam zastąpić ciebie innymi facetami. Był Grudzień,
Styczeń i Luty. Potem wróciłam bo
pragnęłam cię, ale gdy szłam do ciebie porwał mnie i nagrał ten film, a ja
cierpiałam. Ja przepraszam… Wybacz. Nie mogę tu być.
- Ciii, spokojnie. – zaczęła strasznie dyszeć po swojej
długiej wypowiedzieć. – Grudzień, Styczeń, Luty… A co z marcem?
Meeg ciągle leżała z zamkniętymi oczami, ale na moje pytanie
otwarła je szeroko i odwróciła się w moją stronę. Wygrzebałem się spod kołdry.
Podszedłem do komody z książkami. Wyciągnąłem jedną. To była jedna z tych
książek, która ma schowek. Dwoma krokami podskoczyłam pod łóżko Maddie. Ona
pilnie mnie obserwowała. Uklęknąłem.
- Dzisiaj jest pierwszy marca, a więc….- przełknąłem ślinę. –
Mogę zostać twoim marcem aż po wieki?
------------------------------------
Pewnie nie umiecie się doczekać odpowiedzi Maddie
dlatego lecę pisać 49 i dodam go jak będą 4 komy :*

Cudowne *.*
OdpowiedzUsuńSuper czekam na next <3
OdpowiedzUsuńSuper !
OdpowiedzUsuńŚwietne+ czekam na next ;*
OdpowiedzUsuńSuuuper *____* (Ooo..1 marca- urodziny Justina <3 XD) ~Justyna ;**
OdpowiedzUsuń