This is the life

This is the life

sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 48



https://www.youtube.com/watch?v=kxVUee4WsoA (zacznij czytać od momentu kiedy będzie śpiewać)

Maddie’s POV

- Znaczyyy… - nie wiedziałam co mam powiedzieć. Czułam, że w tym momencie narastają kłopoty. Musiałabym w tym momencie wszystko tłumaczyć. Znowu chcę uciec, nie umiem patrzeć mu w oczy. To co mu zrobiłam było złe, ale wiem, że to co zrobię po zostaniu z nim będzie gorsze.
- Madd… - mówił zdrobniale. – Połóż się. Porozmawiamy później.
Co?! „ Porozmawiamy później”?! On ma mi coś do powiedzenia czy może wyczuł, że ja coś ukrywam?! Boję się. Nawet nie wiedziałam kiedy usnęłam.

*30 minut później*

Zaczęłam się przebudzać.
- Zostań. Nie wychodź. – wyszeptałam widząc że wstaje
- Na pewno?
- Na pewno. Niall? Proszę usiądź obok mnie.
Położył się obok mnie uważając aby nie pozrywać „kabli” od aparatury.
- Nie było cię. – stwierdził zatroskany.
W jego głosie wyczułam ten żal do mnie, którego tak bardzo się bałam. Wyczułam ten ból, który tym zdaniem mi przekazał.
- Niall… Bo tak nie może być. Wiesz, że … Nie umiem tego wytłumaczyć! – oparłam głowę z powrotem o poduszkę i zamknęłam oczy. Tak nie musiałam patrzeć na niego.
- Niall bo ja… ja miałam innych. Uprawiałam z nimi seks. Mieli być tobą, mieli mi ciebie zastąpić. – nie widziałam jego reakcji, nie chciałam otwierać oczu. - Bo ja nie umiałam zapomnieć, dlatego bo to ciebie chciałam, ale już cię nie było. Bo taka była decyzja żeby cię nie ranić, była dobra, a teraz jestem znowu tutaj. I cię zranię, bo nie umiem tego powstrzymać. To samo się tak dzieje, a ja mogę tylko czekać. Byłeś tak daleko. Nie było cię, a ja nie jestem odpowiednia dla ciebie.
- Nie rozumiem. – stwierdził
- Małżonkowie przy ołtarzu obiecują sobie trzy rzeczy; razem na wieki, w zdrowiu i chorobie i stworzenie rodziny. Nie mogę ci tego zaoferować. Jestem okropna! Jak ja mogę ci to robić!
- Maddie, ty mi wystarczasz taka jaka jesteś. Jesteś silna, jesteś piękna, jesteś dobra.
- Nie, nie jestem. – wybuchłam nieposkromionym płaczem.



Niall’s POV

Z jej pięknych brązowych oczu popłynęła lawa łez. Uświadomiłem sobie czemu odeszła. Nie mogłem uwierzyć, że zrobiła to „dla mnie”.
- Chciałam zastąpić ciebie innymi facetami. Był Grudzień, Styczeń i Luty. Potem wróciłam  bo pragnęłam cię, ale gdy szłam do ciebie porwał mnie i nagrał ten film, a ja cierpiałam. Ja przepraszam… Wybacz. Nie mogę tu być.
- Ciii, spokojnie. – zaczęła strasznie dyszeć po swojej długiej wypowiedzieć. – Grudzień, Styczeń, Luty… A co z marcem?
Meeg ciągle leżała z zamkniętymi oczami, ale na moje pytanie otwarła je szeroko i odwróciła się w moją stronę. Wygrzebałem się spod kołdry. Podszedłem do komody z książkami. Wyciągnąłem jedną. To była jedna z tych książek, która ma schowek. Dwoma krokami podskoczyłam pod łóżko Maddie. Ona pilnie mnie obserwowała. Uklęknąłem.
- Dzisiaj jest pierwszy marca, a więc….- przełknąłem ślinę. – Mogę zostać twoim marcem aż po wieki?

------------------------------------
Pewnie nie umiecie się doczekać odpowiedzi Maddie
dlatego lecę pisać 49 i dodam go jak będą 4 komy :*

5 komentarzy: