Rozdział 51
Maddie’s POV
*przed obiadem, sesja*
Tak, i tak, i… tak. Jestem na sesji. Nie, i nie, i… nie.
Chciałabym, żeby to była sesja zdjęciowa, ale NIE. Siedziałam na sofie w moim
starym pokoju, a Ally naprzeciwko mnie. Siedziała z kartką w ręce i wypytywała
mnie o różne rzeczy. Było mi łatwo odpowiadać, ponieważ była prawie, PRAWIE,
dla mnie obca, ale irytowała mnie słowami „Pani Horan”.
Aghhhrgrhh…. Jeszcze się nie przyzwyczaiłam, ale wiem, że w
pewnym momencie robiła to specjalnie.
- Pamiętasz moment kiedy straciłaś dziecko? – nie wiem, jak
ona umiała to tak łatwo powiedzieć ponieważ ja przy odpowiedzi strasznie się
jąkałam.
- Nie do końca, bo zemdlałam.
- Żałujesz?
- Nie jestem pewna. Wtedy pogodziłam się z tą myślą, ale
teraz wiem, że mogło by być gorze gdyby ono było na świecie. – powiedziałam
poczym wzięłam głęboki oddech, starając się nie omdleć przed nią.
- Kiedy od niego odeszłaś co czułaś? – mówiła z miną
profesjonalnego psychologa
Zakręciło mi się w głowie i wyszeptałam:
- Ally, proszę, nie chcę.
- Dobrze. A jak się czujesz z brzemieniem, które nosisz.
- Źle, bardzo źle. Możemy już skończyć?
- Maddie, wiesz, że robię to po to żebyś nie zwariowała. Nie
bądź małym dzieckiem.
- Nie chciałam mu robić krzywdy. Wiem jaka jest moja
historia i jaka będzie. Nie chciałam mu tego robić. – napłynęły mi łzy do oczu.
- Ale…? – spytała Ally
- Ale jestem egoistką i nie umiem bez niego żyć. Dlatego tu
teraz jestem i siedzę przed tobą, ponieważ… - tu zwolniłam tępo mówienia. –
chcę być z nim mimo tego jaka jestem.
- Jaka jesteś? – znowu… Bawiła się w psychologa mimo tego,
że znała odpowiedź.
- Chora.
- Na co? – Kurwa. Mać.
- Wiesz.
- Powiedz to.
- Na AIDS. Jestem chora na AIDS. Fiuuu…. Ale mi ulżyło mogę
już iść? – zapytałam z ironią. Ona tylko popatrzała na mnie z ukosa i już
znałam odpowiedź.
- A Justin?
- Nie znam go. – kłamstwo. Ja go nie chciałam znać.
- Mężczyzna, którego Niall zabił na twoich oczach.
- Nie pamiętam nic takiego. – kłamstwo. Ja nie chciałam
pamiętać.
- Cóż… - westchnęła wiedząc, że kłamię, ale że tak łatwo się
nie poddam. – No to idziemy na obiad.
Wstałam z sofy. Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam opartego o
ścianę Harrego.
- Musimy pogadać.
Ally wyszła z pokoju i poszła do salonu.
- To może po obiedzie? – spytałam i zrobiłam krok naprzód.
- Nie! Maddie to jest ważne. – chwycił mnie za rękę i
pociągnął do siebie. – Musimy o tym pogadać.
W mojej głowie kłębiło się wiele dziwnych, nawet bardzo
dziwnych myśli, byłam pewna, że to jest naprawdę pilne, ale nie dobre.
Wyczuwałam, że to co che mi powiedzieć nie jest dla mnie dobre. Na całe
szczęście gdy tak staliśmy blisko siebie w korytarzu, Niall wyszedł z kuchni i
podszedł do nas. Ja automatycznie odskoczyłam od Harrego i chwyciłam Niall’a za
rękę.
- Jestem strasznie głodna. Co dzisiaj jest na obiad?
-----------------------------------
Uuuu... Czego Hazz może chcieć od Meeg?!
Jak myślicie? Chcecie 52 rozdział?
Jeżeli tak to wiecie komentujcie to bardzo motywuje :*
Przepaszam ale 52 będzie jutro!

Super :)
OdpowiedzUsuńSuper ;* ~Justyna ;**
OdpowiedzUsuńOmg! Co Harry chce powiedzieć Maddie!!?! Dodasz dzisiaj rozdział? Plooooooseeeeeee....
OdpowiedzUsuńCudowne ;)
OdpowiedzUsuń