---------------------------------------------------------
*SŁOWO OD AUTORA*
„Gwałtownych uciech i koniec gwałtownych
Są one na kształt prochu zatlonego
Co wystrzeliwszy gaśnie”
Nie szanując tego co masz, tracisz wszystko.
----------------------------------------------------------
Niall’s POV
Leżała, delikatnie unosząc brwi. Mówiła coś i uśmiechała
się. Siedziałem przy niej opierając się o łóżko. Patrzałem na nią bacznie
obserwując i wyczekując momentu kiedy się obudzi. Nie umiałem jeszcze do końca
uwierzyć, że po tych 4 miesiącach. Wiedziałem jaką zrobił jej krzywdę. Widziałem
jak ją gwałci, ale mimo tego czułem powoli wypełniające moje serce szczęście.
Lucy’s POV
Wpatrywał się w nią jak w coś co dawało mu życie. Pierwszy
raz od długiego czasu widziałam jak w jego oczach pojawiło się małe, ale
bynajmniej, szczęście. Wystarczyło, że ona była obok, a zaraz w jego płucach
pojawiało się czyste powietrze. Życie dla niego wróciło. To było widać w jego
oczach, w tym jak się teraz porusza. Wstał i zaczął gładzić ręka jej rumianą
twarz. Ja stałam w drzwiach do pokoju szpitalnego. Ich widok spowodował, że
zaczęłam myśleć nad tym co będzie dalej. Zayn jakoś przyjął to, że chcemy z
Harrym stworzyć rodzinę. Najgorsze jest
to, że dziecko będę musiała brać do pracy co oznacza, że muszę mieć pokój dla
niego. Mamy 2 pokoje plus jeden szpitalny. Nie wiem co, ale coś będę musiała
wymyślić. Teraz trochę żałuję tego, ale nie umiałabym usunąć ciąży. Jest
trudno, przyznaję, i tak, moje życie zmieni się całkowicie, ale nie mogę nikogo
za to winić.
Harry’s POV
Siedziałem na dole i wymyślałem imiona dla dziecka.
Przeraziła mnie myśl o tym, że mała bądź mały będzie musiał być tu w „domu”. Chcę żeby moje dziecko było szczęśliwe.
Nie wiem czy ja będę dobrym ojcem, ale wiem na pewno, że Lucy będzie wspaniałą
matką.
- I co masz coś? – spytała Lu
- Nie, nic mi nie przychodzi do głowy.
- Daj sobie spokój. Znajdziemy jakieś ładne pewnie pod sam
koniec. – przytakiwałem jej.- Teraz chodź już spać.
*20 minut później*
Postanowiłem się położyć. Miałem jeszcze duże wątpliwości do
tego jaki kierunek podejmuję w życiu. Wszedłem do sypialni. Lucy już spała.
Miała taką uroczą, zatroskaną minę. Położyłem się obok niej. Chwyciłem za
skrawek jej koszuli nocnej.
Pocałowałem, delikatnie już wypchnięty, brzuszek.
- Tak. To jest kierunek, w którym chcę podążać. –
wyszeptałem.
----------------------------------------
Awww .... *o* uroczooo...
Kto się cieszy że Lu jest w ciąży?
Ja myślę, że Harry będzie dobrym ojcem a wy?
Piszcie w komentarzach swoje opinie :*

Świętny blog! Daj następny rozdział! Już się nie umiem do czekać.
OdpowiedzUsuńSuuuper *.* ~Justyna ;**
OdpowiedzUsuńJa uważam że Harry będzie świetnym ojcem + ganielny rozdział, dodaj next :)
OdpowiedzUsuńGenialne *o* next :*
OdpowiedzUsuń